Koty SOS
Główne działania fundacji to zapobieganie rozrastaniu się populacji kotów poprzez kastracje.
Fundacja nie przyjmuje kotów, nie prowadzi adopcji.
Nr konta 28 2030 0045 1110 0000 0414 8000
❗ Edit: informacja z 2 marca godz. 10:45 - kotki wraz z dobytkiem mogą zostać tam gdzie przebywają. 👏 ❗
Kotki z ul. Morcinka nawet w niedzielę mają rano świeże żarełko, które serwuje im pani Małgorzata. Tak może być jeszcze do końca tego miesiąca. Poprosiłam panią Justynę z UM o sprawdzenie czy faktycznie nie da się zmienić decyzji o tym, że kotki nie mogą być dokarmiane w obrębie terenu należącego do przedszkola. Mogłabym spróbować ubiegać się o wydzierżawienie od miasta malutkiego skrawka przed ogrodzeniem przedszkola, ale nie wiem czy warto i jak długo musiałabym czekać na odpowiedź.
Obecnie buda i karmnik stoją na tyłach przedszkola niedaleko śmietnika i można by je przenieść nieco dalej od budynku za garaż pod ogrodzenie, gdzie rosną tuje a skrawek ziemi należący do miasta jest po drugiej stronie tego ogrodzenia, więc kotki tak czy tak wchodziłyby na teren przedszkola i tego nikt nie byłby w stanie zabronić.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
- Likes: 35
- Shares: 2
- Comments: 0
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Zaczyna pachnieć wiosną.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
W zeszłym roku nie udało się złapać kotki ze zdjęć, ale dzisiaj panie dokarmiające koty w Białych Błotach przy ul. Betonowej dorwały ją. Niestety lecznica, z którą gmina ma umowę nie przyjmuje kotów bez uprzedniego zapisania na zabieg, więc kotka pojechała do Kory w Bydgoszczy i zapłacę za jej kastrację z 1,5%. Na dniach wyślę do Fundacji Sedeka fakturę za kastrację 19 kotek i 5 kocurów, z których większość straciła możliwość rozmnażania się dzięki pani Katarzynie Hennig.
Tak to ja mogę pomagać w kastracjach. Bez stresu i konieczności ruszania się z domu.
Mirka.
Edit: jeszcze dzisiaj pani Katarzyna dowiozła 3 kotki i kocura. 😀
... Zobacz więcejZobacz Mniej


0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Pragnę uprzedzić, że jestem przeciwna przywożeniu psów i kotów z innych krajów w celu ratowania ich.
Wyjaśnienie w komentarzu.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Kotki z ul. Morcinka mają się dobrze, choć nie wiem czy to powód do radości, bo w najbliższym czasie będą ważyły się ich losy. Trzeba przenieść ich miejscówkę i jeśli nie będzie zgody na zachowanie jej w obrębie ogrodzonego terenu to nie pozostanie nić innego jak likwidacja miejscówki i zabranie kotek. Plan awaryjny zakłada umieszczenie ich na jakiś czas w kociarni ArbuZ a potem musiałabym zabrać je do siebie. To ostatnie absolutnie mi nie pasuje a nawet mnie przeraża.
Mirka
... Zobacz więcejZobacz Mniej


0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Do tych miejsc jeszcze noszę karmę.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej


+3
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Mapka karmienia kotów od 2011r. Zaczęłam od obecnie żółtego punktu znajdującego się najbliżej "startu". Zastępstwa zdarzały się rzadko, więc niemal codziennie o stałej porze dnia niezależnie od pogody szłam i nadal będę ciągnąc wózek z karmą póki zielonych punktów nie będę mogła zmienić na czerwone lub żółte.
W tych miejscach nie rodzą się kocięta i oby nie pojawiły się nowe kotki.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Przykro mi, ale nie mogę na razie napisać, że koty zamarzają. I w innych miejscach przychodzą, jedzą i żyją swoim życiem. Na obrazkach kotki z ul. Morcinka. Młodej nie przeszkadza brak jednego oka i wygląda na to, że obejdzie się bez interwencji lekarza wet..
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Doda dziękuję za głos w sprawie kastracji. ... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Pamiętajcie o tym przekazując 1,5%. Jeśli widzicie, że organizacja OPP biadoli iż nie ma pomocy od państwa to nie wymieniajcie jej przy rozliczenia z podatku. ... Zobacz więcejZobacz Mniej

0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Komunikat.
Kończę z przyjmowaniem zamówień na jakiekolwiek klatki.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Piątka rodzeństwa z ul. Orlej kastrowana w zeszłym roku nadal trzyma się razem.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Kotki z ul. Morcinka i zmiana miejsca karmienia. Ostatnie 2 noce spędzały w budzie.
Mirka.
P.S.
Dla zainteresowanych - nagrania z kamery Reolink Go Plus.
... Zobacz więcejZobacz Mniej


0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Antropomorfizacja zwierząt przyczynia się do ich cierpienia.Od dawna w internecie są filmiki pokazujące nieprawdziwe zachowanie zwierząt, teraz jest prawdziwy zalew takimi obrazkami, pomaga w tym AI (sztuczna inteligencja). Antropomorfizacja zwierząt przyczynia się do ich cierpienia. Pisze o tym - psycholożka, Izabela Kadłucka w Miesięcznik Dzikie Życie. "Zwierzęta skaczące na trampolinie, naciskające dzwonek do drzwi „dla żartu”, zatrzymujące ciężarówki, by „zapobiec wypadkowi”, wykonujące ludzkie gesty i tańce".
"Zwierzęta prezentowane w social mediach – niezależnie od tego, czy to pies, królik, koń, czy egzotyczne dzikie stworzenie – często wykazują wyraźne sygnały stresu, które niewprawny odbiorca interpretuje jako coś zabawnego lub rozczulającego.
Na wielu filmach widać zamieranie i sztywność ciała, oblizywanie się, mlaskanie, ziewanie, odwracanie głowy (sygnały wysyłane, by uniknąć zagrożenia), dyszenie mimo braku wysiłku czy nienaturalne pozycje – np. leżenie na plecach, całkowita bezwładność.
Często jest to wyuczona bezradność – stan, w którym zwierzę rezygnuje z prób obrony, ponieważ wcześniej wielokrotnie doświadczało, że jakikolwiek opór nic nie daje. Zwierzęta są do takich filmów szkolone, tresowane dużo wcześniej przed nagraniem filmu. Nie mają wyboru – muszą wykonywać określone, nienaturalne dla nich zachowania, bo tylko wtedy dostają jedzenie lub unikają kary.
W imię chwili internetowego wzruszenia zwierzęta są ubierane, malowane, smarowane kremami, poddawane zabiegom pielęgnacyjnym, suszeniu, przycinaniu futra – zwykle w pozycji, która dla psa jest skrajnie nienaturalna i stresująca. Dla twórcy i odbiorcy jest to „spa dla pieska”. Dla zwierzęcia – stres i cierpienie.
Niebezpieczne złudzenia: dzieci i dzikie zwierzęta
Szczególnie niepokojący trend to filmy prezentujące małe dzieci w interakcji z dzikimi zwierzętami. Urocze dziecko głaszczące sarnę czy bawiące się z wydrą w zoo? Ujęcia wyglądają jak bajka, ale dla dziecka, które później próbuje powtórzyć takie zachowania, mogą skończyć się tragicznie.
Z mojego raportu o pogryzieniach w Polsce z ostatnich 5 lat (opracowanego we współpracy z Siecią Obywatelską Watchdog Polska) wynika, że codziennie psy gryzą około 100 osób. W 2024 r. dwoje dzieci poniosło śmierć w wyniku pogryzienia przez psy, a w roku 2025 trzy osoby dorosłe.
Tymczasem internet zalewa narracja, zgodnie z którą każdy pies jest przyjacielem, każdy dziki zwierz jest „jak z bajki”, a każde dziecko może się z nimi bezpiecznie bawić. To jest skrajnie niebezpieczne.
Dzikie zwierzę zawsze pozostaje dzikie. Może być nieprzewidywalne, impulsywne, silnie reagować na stres. Przedstawianie ich jako „pluszaków” nie tylko tworzy złudzenia u dorosłych – wpływa też na dzieci, które nie mają zdolności refleksji i weryfikacji treści. A rozczarowanie, gdy ich kontakt z realnym zwierzęciem wygląda inaczej niż w filmach, to najmniejszy z możliwych problemów.
Gorszy scenariusz to naśladowanie zachowań z internetu: próby głaskania dzikich zwierząt, zbliżenia, karmienia, dotykania. Tu stawką jest zdrowie i życie.
Coraz większa część viralowych filmów nie przedstawia już prawdziwych zwierząt. To nagrania generowane przez AI, które wyglądają realistycznie, a równocześnie nie mają nic wspólnego z zachowaniami zwierząt w naturze.
Przykłady? Zwierzęta skaczące na trampolinie, naciskające dzwonek do drzwi „dla żartu”, zatrzymujące ciężarówki, by „zapobiec wypadkowi”, wykonujące ludzkie gesty i tańce. W wielu nagraniach powtarza się motyw przynoszenia przez dzikie zwierzęta swoich młodych do ludzkich domów. W tych filmikach ludzie pomagają uratować młode, po czym między ludźmi a zwierzętami nawiązuje się więź.
Jest to antropomorfizacja w czystej postaci – przypisywanie zwierzętom ludzkich cech i motywacji. Problem polega na tym, że miliony odbiorców – w tym dzieci – uznają takie filmy za prawdziwe.
W efekcie powstaje fałszywy obraz przyrody, w którym zwierzęta nie są zwierzętami, lecz zabawkami, bohaterami bajek, obiektami, które mają nas rozśmieszyć. A to bezpośrednio wpływa na nasze postrzeganie dzikich zwierząt, ich potrzeb i ochrony przyrody w ogóle.
Bo dlaczego mielibyśmy chronić coś, czego nie rozumiemy i na temat czego mamy nieprawdziwe wyobrażenia?
Niebezpieczne konsekwencje dla ochrony przyrody
Filmiki generowane przez AI kształtują społeczne rozumienie relacji człowieka z dziką przyrodą. Często pokazują nieistniejące reakcje, jak wdzięczność wobec ludzi, czy przyjaźń dzikich zwierząt z ludźmi, co może sugerować, że ingerencja człowieka jest pożądana.
Postawy wobec zwierząt zaczynają być kształtowane w oparciu o emocje, a nie o wiedzę naukową - biologię, etologię, ekologię.
Część treści tworzona jest również w celu szerzenia strachu przed zwierzętami. Środowiska łowieckie wykorzystują zdjęcia polskich miejscowości, na które „nakładają” za pomocą AI wilcze rodziny liczące dziesiątki osobników. W rzeczywistości wilcza rodzina na nizinach liczy 6-8 osobników. Takie manipulacje służą domaganiu się odstrzałów.
Prawdziwa ochrona przyrody to ochrona systemowa, np. siedlisk, to wiedza o zależnościach między organizmami. Ingerencja w życie potomstwa dzikich zwierząt dla przyjaźni, zaufania i wdzięczności nie jest ochroną - jest szkodliwa praktyką zagrażającą życiu zwierząt, i ludzi.
„Rozrywka” kosztem istot żywych
Media społecznościowe są oparte na emocjach. Twórcy chcą zasięgów. A zwierzęta – zwłaszcza rasowe, o dużych oczach, puszystych pyskach i „maskotkowym” wyglądzie – przyciągają uwagę jak magnes.
Niektóre rasy cierpią podwójnie: są wykorzystywane jako rekwizyty, a ich naturalne potrzeby pozostają całkowicie ignorowane.
Znęcanie się nad zwierzęciem nie zawsze wygląda jak przemoc fizyczna. Czasem to: zmuszanie do nienaturalnych pozycji, pozbawienie możliwości swobodnego ruchu, brak możliwości realizowania potrzeb gatunkowych, tresura oparta na przymusie lub karze.
Najnowsze koncepcje dobrostanu podkreślają, że kluczowa jest emocjonalna jakość życia zwierzęcia – jego przeżycia, komfort, emocje i poczucie bezpieczeństwa.
Czy zwierzę może czuć się dobrze, gdy jest zmuszane do leżenia na plecach, smarowania kremem, suszenia futra suszarką, noszenia maseczek, udawania ludzkich zachowań?
Odpowiedź jest oczywista.
Jak się bronić przed dezinformacją?
Potrzebujemy większej czujności wobec treści ze zwierzętami. Oto pytania, które powinniśmy sobie zadawać: Czy to zachowanie jest naturalne dla tego gatunku? Czy zwierzę prezentuje objawy stresu – zamrożenie, sztywność, ziewanie, oblizywanie się? Czy scena nie jest wygenerowana przez AI? Czy nie utrwala fałszywych wyobrażeń o dzikiej przyrodzie?
Dziś, gdy nawet eksperci otrzymują od znajomych „urocze filmiki”, powinniśmy szczególnie uważać. Bo te materiały nie tylko zniekształcają wiedzę o zwierzętach. One kształtują sposób, w jaki odnosimy się do całej przyrody. "
Całość: link w komentarzu.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Edit: w odpowiedzi na pytania co z kotem, czy ktoś pomógł oraz na porady, aby go łapać - kot pokazał się tam po raz pierwszy i jak na razie ostatni. Pokazałam go na wypadek, gdyby był kotem poszukiwanym.
Taki "kołtun" spędził tą noc w budce przy ul. Jackowskiego (Bydgoszcz). Może ktoś widział ogłoszenia o zaginięciu.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Kolejne koty, które zimą nie zamarzają. Tym razem karmnik przy ul. Gałczyńskiego uzupełniany w karmę dla kotów (i nie tylko dla nich) przez panią Anetę. Dwie kotki i dwa kocury z nagrań były kastrowane na początku zeszłego roku.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Tej nocy kotki z ul. Morcinka (matka i córka) spędziły całą noc w kartonie na tarasie nadal ignorując styropianową budę. Zajrzałam ze 3 razy w nocy sprawdzając czy kamera nie padła, ale działała a one jedynie nieco zmieniały pozycję w pudle czego czujnik nie wykrył. Wygląda na to, że przez ponad 13 godzin nie opuszczały legowiska.
Brat czarno białej kotki również tak jak ona bez jednego oka pochorował się. W komentarzu wstawiam link do zbiórki prosząc o wsparcie pani Renaty.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej



0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Dwa miesiące podchodów, jedno nieudane łapanie i wreszcie finał polowania na sukę w Pająkowie.
Psina nie wchodziła do klatki, nie przyszła nawet do rozstawionych przez pana Artura z Jamora pułapek. Jedyną opcją było zrobienie pułapki z konstrukcji, będącej kiedyś elementem placu zabaw. Pani Agata ogrodziła to tym co miała, panelami od kojca i siatką. Obok stała stara psia buda bez podłogi, więc ją uzupełniła i zrobiła przesuwane zamknięcie. Teren uzbroiła w 3 fotopułapki 4G co pozwoliło na poznanie zwyczajów suki. Moja rola polegała na przygotowaniu wejścia zamykanego zdalnie. Pierwsze łapanie zakończyło się ucieczką suki. Na szczęście szybko zaczęła wchodzić do zagrody wejściem, przez które poprzednio uciekła. `
Tym razem determinacja, refleks i szczypta fuksa zaowocowały schwytaniem suki, którą przejęło Stowarzyszenie Psy z Bronic.
Ma szansę na dobre życie i najważniejsze, że nie będzie żadnych szczeniąt w jakieś norze.
Wielkie brawa dla pani Agaty. 👏
Mirka.
P.S.
Film długi, ale niezłe kino akcji. Oglądałam na żywo i podniosło mi ciśnienie. Wolę łapać koty.
... Zobacz więcejZobacz Mniej


+2
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Aby woda nie zamarzała. 👏
Dokładna instrukcja.
... Zobacz więcejZobacz Mniej


+2
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Człowiek chce zapewnić kotom schronienie i stawia budę, która nawet podobała się im listopadzie, ale z nastaniem zimy i mrozów uznały, że jednak kocyk na tarasie wystarczy. Buda jest koło tarasu, który ma osłonięte ściany poliwęglanem z przerwą przy podłodze. Nic tam nie napada, ale na pewno podwiewa a kotki i tak wolą spędzać niemal całe dni i noce w tym miejscu.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Zapewne większość z Państwa natrafiło już na informacje o interwencji jaka odbyła się w Łochowie. Sytuacja w jakiej znalazły się zwierzęta oraz człowiek nie była taka od zawsze i to jest najsmutniejsze. Takich domów jest zapewne więcej a zmiany w tych normalnych mogą nadejść równie gwałtownie jak w przypadku Łochowa. Zbyt łatwy dostęp do zwierząt oraz brak zakazu rozmnażania daje ku temu możliwość. Każdy może otoczyć się niezliczoną gromadą zwierząt.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej



0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Z dwójki kociąt bytujących z matką przy ul. Morcinka została kotka. Kocur zaginął 20-21 grudnia.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Od niedawna w miejscu dokarmiania kotów koło DPS przy ul. Gałczyńskiego (Bydgoszcz) przesiaduje taka kotka. Ktoś ją kojarzy?
Mirka.
P.S.
Kotka ma początki kataru.
... Zobacz więcejZobacz Mniej


+1
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Już ponad tydzień z karmnika a nawet budy przy ul. Orlej korzysta taki kocur. Wcześniej go nie było. Nowy wychodzący, zaginiony czy przybłęda z innego rejonu?
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej



0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Projekty kastracji wolno żyjących kotów zgłoszone przez Stowarzyszenie Stukot, które zdobyły wystarczającą liczbę głosów i przeszły do realizacji w roku 2026.
Dziękuję.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Ogromna szkoda, że post z transmisją o konferencji, w której prelegentkami były wolontariuszki Stukota nie cieszy się popularnością, bo zostało tam przybliżonych wiele spraw, z których gro społeczeństwa nie zdaje sobie sprawy. Między innymi była mowa o tym kto i w jaki sposób odróżnia koty domowe od zdziczałych nazywanych obecnie "wolno żyjącymi". Z reguły wolno żyjącymi określa koty unikające bezpośredniego kontaktu z człowiekiem, urodzone na wolności jak i żyjące na niej od długiego czasu. Jak to wygląda przypadku bardzo bogatej Fundacji Ada, której w tym roku zachciało się stworzyć kampanię "NIE WOLNO ŻYJĄCY" a polega ona na tworzeniu postów, wysłaniu pisma do Senatu (treści pisma nie ujawnili) oraz twierdzenia tego co widać i słychać w załączonym przeze mnie materiale.
Slogany a nawet bełkot podparty odpowiednią grafiką i mizianiem kotków nie poprawią losów kotów wolno żyjących. Przyjęcie garstki kotów, kiedy ludzie wpłacają grube miliony również nie wnosi nic tam, gdzie nadal na wolności rodzą się kolejne.
Doczekamy kampanii Ady o akcji kastracji kotów wolno żyjących i to nie tylko w sloganach?
Mirka.
Źródła nagrań:
19.11.2025 - www.facebook.com/reel/1162383402764911
04.12.2025 - www.facebook.com/reel/25405991162370038
... Zobacz więcejZobacz Mniej


+1
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
W maju wstawiłam post o łapaniu suki w Garbatce Małej, przy którym asystowałam zdalnie wysyłając kamerę i urządzenie do zdalnego zamykania klatki. Urządzenie zostało wykorzystane przez panią Agatę do opuszczenia siatki na wejściem do szopy. Obecnie śledzę próby odłowienia suki w innym miejscu i tą to chyba trzeba by tylko odstrzelić. jest tak czujna i podejrzliwa, że póki co nawet pan z Hotelu dla psów Jamor poległ. Pani Agata zbiera pieniądze na pokrycie kosztów prób złapania suki.
Mirka.Kochani,
wrzucam aktualizację, bo pewnie śledziliście temat prób odłowienia drugiej suni z gminy Przyłęk i jesteście ciekawi, co się dzieje.
Jak wiecie, założyłam zrzutkę, wobec konieczności skorzystania z profesjonalnej pomocy Pana Artura Wojciechowskiego - link do zrzutki tutaj⬇️
zrzutka.pl/vyhbma
I cóż Wam mogę powiedzieć...
Pan Artur w odstępie kilku dni podjął dwie próby odłowienia tej naszej dzikuliny - drugą próbę zakończył dziś w nocy.
Wynik?
2:0 dla suni! 🤷
Ponad dwie doby tropienia, obserwacji, cały teren uzbrojony kamerami, czujkami ruchu, siatkami, a na zachętę najlepsze psie smakołyki - wytoczone wszelkie możliwe działa, które Pan Artur ma w małym paluszku.
No i cóż...
Pinia oczywiście pozwoliła się obserwować, zrobiła sobie sporo niezłych selfiaków na kamerach i z wielkim wdziękiem tudzież nonszalancją omijała wszystkie instalacje, a na smakołyki nawet nie zerknęła! 🙈
Za to w najlepsze przed naszymi oczyma paradowała z jakimiś sobie tylko wiadomym znaleziskami, które spożywała w swoich ulubionych miejscach...
W tej sytuacji wiemy już, że nie ma sensu podejmować kolejnych prób z tymi samymi narzędziami i zasobami, bo wynik będzie analogiczny do poprzedniego.
Bardzo podziękowałam Panu Arturowi za zaangażowanie i wiele godzin pracy - rozliczyłam się za dwa przyjazdy (700 zł).
Nie zamykam jeszcze zrzutki, bo nie osiągnęła celu, no i temat nie jest jeszcze zakończony.
Będę obmyślać kolejne alternatywne działania, by sunię zabezpieczyć, a to się będzie wiązało z kosztami (być może będę musiała rozbudować zaplecze techniczne na bazie tego, co do tej pory zrobiłam - pomyślę na spokojnie, jak trochę odpocznę i ochłonę...).
Na pewno będą potrzebne też tony żarcia, by ją regularnie karmić i utrzymywać w miejscu bytowania...
Nie jest to prosta sprawa, poświęciłam już miesiąc czasu, by ją tu obserwować, żywić i kminić, co i jak mogę zrobić, a zapowiadają się kolejne intensywne tygodnie 🙁
Trudno.
Nie zamierzam odpuścić.
Zabezpieczenie Tami w Garbatce pochłonęło 3 miesiące, ale przyniosło zwycięstwo - oby i tu było podobnie.
Przy tej okazji muszę wspomnieć o niesamowitej Osobie, która mi cały czas merytorycznie i technicznie pomaga, choć jest daleko - to Mirka z Koty SOS ❤️
To prawdziwa pasjonatka, kobieta o ogromnej wiedzy i doświadczeniu, które zdobyła na licznych frontach walki z bezdomnoscią - jestem Jej ogromnie wdzięczna, bo razem ze mną zdalnie obserwuje Pinię i mądrze podpowiada rozwiązania.
Dziękuję z całego serca! ❤️
Zabezpieczyłyśmy razem Tami, może i tu mamy szansę ☺️
Trzymajcie, proszę, kciuki!
Taką miałam nadzieję, że działania Pana Artura przyniosą skutek i będę mogła chwilę odetchnąć, a tu trzeba znowu mobilizować siły... 🙈
Najważniejsze jest, że Pinia trzyma się tego miejsca, dobrze sobie tu radzi i jeśli nie pokona jej jakaś odkleszczowa choroba, to powinna dać radę...
Wiadomo, że ziąb i byłoby super, gdyby już mogła grzać dupinę w cieple, ale skoro uznała, że to jeszcze nie ten czas, to będzie musiała na kanapy i poduszki jeszcze chwilę poczekać 🤷
A my razem z nią...
... Zobacz więcejZobacz Mniej

0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Trochę przymroziło i na tablicy widuję coraz więcej postów o marznących kotach a tymczasem kocięta z Morcinka wariują tak samo jak przy dodatnich temperaturach. Śpią razem z kotką w budzie i pochłaniają w mig mokrą karmę, kiedy tylko ją dostaną. Niby nie ma problemu, ale wiem, że nie będzie tak wesoło, gdy podrosną. Pan Jan na pewno nie da rady wykarmić całej trójki. Może gdyby pracownicy przedszkola, na terenie którego bytują dokładali się to jakoś by to było. Na razie karmę kitten mają od mojej fundacji czyli z Państwa darowizn.
Najlepszą opcją byłoby zabrać kocięta i zgłosiła się osoba chętna wziąć na stałe kotkę a kocura na tymczas tylko czy dam radę złapać oba jednocześnie, czy kotka widząc klatkę nie wyprowadzi ich ponownie w inne miejsce, bo nadal pilnuje potomstwa i nawołuje a tych zabranych wcześniej bardzo długo szukała.
Dla mnie najlepszą opcją byłoby, gdyby ktoś inny je złapał i ewentualne niepowodzenie wziął na siebie, bo nie tęskno mi za zmartwieniami.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej


0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Z budką i karmnikiem zdążyłam w samą porę. Kocia rodzina nie marznie, ale czy kocięta przetrwają zimę w zdrowiu? Lepiej byłoby dla nich, gdyby trafiły do domów tak jak trójka ich rodzeństwa. Jednak propozycji domów dla obu nie było.
Mirka.
P.S.
I one wcinają karmę od fundacji.
Można dorzucić się do napełniania kocich brzuchów darowizną na konto 28 2030 0045 1110 0000 0414 8000
Fundacja Koty SOS
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Fundacja Ada bierze ludzi pod włos i naiwni jak co roku przekażą tej organizacji grube miliony a jej działania nadal będą mikre w porównaniu z wieloma innymi organizacjami. Blichtr i dużo gadania.
Za zgodą autorki posta oraz administracji grupy Ada-tak nie wypada!
"Nie wiem, czy wiecie, ale ADA ostatnio mocno ciśnie w temacie kotów wolno żyjących. Tak bardzo, że aż wystosowała pismo do Senatu z propozycjami zmian legislacyjnych (jeszcze do rzeczonego pisma wrócimy). Poza - a jakże - zmianą nomenklatury na "kot pozostawiony i bytujący na zewnątrz" (czujecie tę magię słów, które faktycznie nic nowego nie wnoszą?), twardo stwierdziła, że ktoś powinien ten problem rozwiązać i znaleźć na to pieniądze. Tzn. gmina ma dostać pieniądze, a potem podpisać umowę z taką dajmy na to ADĄ i wtedy w końcu będzie można zacząć kastrować, leczyć itd. Tymczasem mikro organizacje czas oczekiwania na zmiany legislacyjne umilają sobie wydawaniem pieniędzy z 1,5% i datków właśnie na kastracje. Chyba wydaje im się, że z realnym problemem, wobec braku bliskich perspektyw wdrożenia faktycznie działających rozwiązań systemowych, trzeba walczyć wszelkimi dostępnymi środkami tu i teraz, ale niekoniecznie nagrywając kolejne odezwy i bawiąc się w tworzenie pism z gatunku fantasy. Nie bójmy się nazwać rzeczy po imieniu. Te mikro organizacje to jacyś straszni frajerzy.
PS. Wśród pomysłów fundacji znalazł się też m.in. obowiązek szczepienia wolnobytków przeciw wściekliźnie, co ostatecznie mnie upewnia, że p. Radek o realiach wie tyle, ile sam sobie wymyśli."
W Bydgoszczy na przykład o rozwiązania systemowe zabiega Stowarzyszenie Stukot, dzięki któremu nieco wzrosły środki na kastracje w ramach uchwały, doszła pula pieniędzy na leczenie oraz kastracje znalazły się w BBO.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Koty w Białych Błotach po raz kolejny otrzymały od fundacji mokrą karmę. Panie doglądające miejsca dokarmiania nie są w stanie nastarczyć z własnych środków. Pomimo próśb na FB nie udało im się zebrać pieniędzy. Dzisiaj przy pierwszym karmieniu z karmy skorzystały 3 kotki. Ostatnia zjadła więcej niż dwie przed nią.
Z wdzięcznością przyjmę darowizny na ten cel:
Fundacja Koty SOS
konto: 28 2030 0045 1110 0000 0414 8000
tytuł: darowizna
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Dla kotki z parą kociąt z ul. Morcinka przygotowałam budę oraz karmnik. Na razie dostają karmę także obok na tarasie, ale docelowo dla nich będzie na stałe miejsce nad budą. Kotce nie zaszkodziła kastracja ani wypuszczenie dzień po zabiegu. Co prawda zrobiła się ostrożniejsza i codziennie przepada gdzieś na długie godziny wraz z kociętami, ale wracają.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Edit: wieczorem pokazał się i drugi kociak.
Mija tydzień od kastracji kotki z ul. Morcinka. Po powrocie zastała tylko 2 kocięta z pięciu jakie urodziła (3 trafiły do domów) i dzień później wyprowadziła tą dwóję na teren BSB przy ul. Kasprzaka. Właśnie tam próbowałam ją złapać 8 września, ale jak się okazało był to akurat dzień porodu i się nie pokazała. Po przeprowadzeniu kociąt nadal przychodziła w stare miejsce żeby coś zjeść i szukała tych brakujących. Okazało się, że wyprowadzenie kociąt zbiegło się z obecnością lisa w okolicy. Pan Jan dokarmiający kocią rodzinę zamontował małą lampkę z czujnikiem ruchu a monitoring obiektu pokazał, że skutecznie zniechęciła lisa do trzeciej wizyty przy miskach. Przedwczoraj postawiliśmy dużą budę z nadzieją, że kotka wróci w końcu z małymi i wróciła, ale tylko z jednym. Być może wróciła, bo na terenie BSB jeden z pracowników zaczął wypuszczać dużego psa.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej



0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Gdyby tylko 8 września udało się złapać kotkę na kastrację aborcyjną to teraz miałabym spokojniejszą głowę, bo do problemów z kociętami nigdy nie przywyknę. Pierwsze dwie scenki z nagrania to ostatni obraz kociąt jaki mogę pokazać. Dzisiaj od godz. 6 kotka szukała ich w okolicy. Pojawiła się dopiero pomiędzy godz. 14 a 16 i najadła. Koło godz. 21 nadal szuka maluchów.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Dzień po łapaniu i kastracji. Kotka szuka jeszcze brakujących dwóch kociąt, które wczoraj znalazły domy. Te które zostały trzymały się razem do jej powrotu.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Zapomniałam przestawić czas w kamerze, więc wszystko odbyło się godzinę wcześniej a było oczywiście inaczej niż oczekiwałam:
godz. 10:44 - przyszedł czarny kociak, trochę zjadł i poszedł
godz. 11:40 - przyszła cała czwórka kociąt, zjadły i poszły
godz. 11:52 - przyszła kotka i czarny kociak, kotka nie była głodna i nie mogłam czekać na dołączenie do niej pozostałych kociąt
godz. 12:03 - na kotkę udało się złapać kociaka bez oka.
Czarny został od razu odebrany przez nowych opiekunów a szaro-biały trafił do domu tymczasowego. Kotka wróci jutro po kastracji do dwójki kocią, które zostały przy ul. Morcinka i na razie nie będę ich łapała.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Dzisiaj mam je złapać. Kotka pojedzie na kastrację, czarny kociak ma trafić do domu, w którym jest już kot a postała trójka do domu tymczasowego. Może się nie uda, może ktoś wystawi mnie do wiatru z odbiorem kociąt. Prosta akcja a jednak bardzo dla mnie stresująca.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Dla tych kociąt nie ma jeszcze żadnej miejscówki. Czarny z białym ma problem z lewym okiem.
Dla pozostałych dwóch są deklaracje opieki.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
O kotce dowiedziałam się od pani Alicji 6 września o godz. 20. Była to sobota co jest istotne, gdyż w soboty i niedziele nie można wozić kotów na kastracje. W niedzielny wieczór poszłam sprawdzić, gdzie kotka dostaje jeść, bo od tego zależy jaką klatkę przygotować. Kotka była i miała bardzo duży brzuch. W poniedziałek 8 września siedziałyśmy ponad 2 godziny, ale się nie pokazała. We wtorek przyszła bez brzucha. Obecnie od kilku dni jakaś Basia prosiła mnie o złapanie kotki wraz z piątką kociąt, ma dla nich dom. Informacje od niej były niespójne i nic do ostatniej chwili nie było dogadane a takich sytuacji bardzo nie lubię. Mimo wszystko dzięki pomocy pani Patrycji zajechałam z klatkami w miejsce bytowania kociej rodziny i okazało się, że kotka została chwilę wcześniej nakarmiona, bo pan który ją dokarmia od końca września nie został poinformowany o łapaniu. Akurat dzisiaj wydał też jednego kociaka ludziom mieszkającym w pobliżu i kotka chodziła nawołując. Nie pozostało mi nic innego jak zostawić klatkę i prosić o karmienie w niej kotów.
Jak widać w przyszłym tygodniu nie powinno być problemu z ich złapaniem, ale sama mogę jedynie odwieźć kotkę na kastrację i po dobie odstawić ją na miejsce. Nie znam nawet w stopniu minimalnym Basi, która się ze mną kontaktowała i bardzo dziwi mnie, że w zeszły piątek nie zabrała kociaka, który ma zapewne lewe oko do usunięcia, gdyż miała go w dłoni. Twierdziła, że pan Jan zabronił jej zabierać malca a on temu zaprzecza. Dzisiaj z kolei Basia miała do niego ogromne pretensje o wydanie kociaka obcym i straszyła Animalsami.
Dziwne boje o koty a ja potrzebuję konkretów i rozsądnych ludzi do pomocy.
Czarno biały kociak również ma chore lewe oko.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej


+1
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Od czwartku dłubałam przy karmniku/pułapce, który trafi do Gniezna. Jutro dojdzie poliwęglan na drzwi i będzie kompletny. Do wysyłki w formie rozłożonej i skręcenia bez konieczności użycia narzędzi. Wymiary podstawy 90x50 cm, waga około 16,5 kg.. Po prostu babski projekt dla bab. 😉
Pozostaje mi policzyć koszt materiałów i liczyć na to, że się szybko nie rozleci. Kolejnego nie mam ochoty robić. Umordowałam się trochę.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej



0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Pierwszy klient na ostatnią dokładkę karmy tego dnia. Pełna kultura, bo misek nie wyniósł ani nie zostawił odchodów.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
1,5% za rok 2024 dla grupy Koty SOS. 🎉
Dziękuję. 💗
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Wczorajsze łapanie w Białych Błotach i 3 kotki oraz 2 kocury są już po kastracji. Dziękuję pani Katarzynie Hennig za transport oraz dźwiganie klatek z kotami. Pomogła choć przed południem sama łapała w innym miejscu 4 kotki. ❤️
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Słabszy kocurek, który zaliczył w niedzielę i poniedziałek wizyty w lecznicy wet. zmarł tej nocy. Silniejszy (dzisiejsze foto) jutro trafi do nowego domu.
W najbliższą środę wraz z panią Katarzyną mamy zamiar złapać w Białych Błotach kilka kotów na kastracje.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Drugi kociak złapany. Również kocur i niedożywiony, choć w nieco lepszym stanie niż pierwszy. Bardzo by się przydał dla nich doświadczony opiekun.
Zamówiła trochę karmy dla kociąt i będę wdzięczna za każdą darowiznę.
Fundacja Koty SOS
konto 28 2030 0045 1110 0000 0414 8000
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Edit: zmarł w nocy 8-9.10.
Kociak zgarnięty przedwczoraj przez panią Małgorzatę musiał zaliczyć dzisiaj wizytę u lekarza. Wygląda na znacznie młodszego niż 8 tygodni, więc może nie być potomstwem kotki, która urodziła 10 sierpnia. Jest bardzo chudy. Koło godz.15:30 pojawił się jego klon i również nie radził sobie z pokonaniem zapory przeciw jeżom. Uciekł poza zasięg pani Małgorzaty, kiedy tam poszła. Zapora w wejściu karmnika została zdjęta a miski napełnione mokrą karmą. Od razu zaczęły schodzić się dorosłe koty i przyszedł też kociak, ale wówczas zadziało się tak jak w nagraniu. Możliwe, że tak jak jego brat wieczorem wejdzie pod budy a wówczas da się go złapać, ale co dalej. Ja ich nie chcę i nawet to, że będę musiała opłacić dzisiejszą wizytę w lecznicy nie jest mi na rękę. Nie proszę już o pieniądze, bo potrzebuję je przede wszystkim na karmę i kastracje a na to dają naprawdę nieliczni.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej


0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Przy karmniku w Białych Błotach pokazał się pierwszy kociak od kotki, która urodziła 10 sierpnia. Na takie maluchy czyha wiele niebezpieczeństw i nie są nikomu niepotrzebne, więc w tym miesiącu muszę złapać kotkę na kastrację. Niech to będzie ostatnie jej potomstwo.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej


0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Szybka akcja w Lisim Ogonie. 3 kotki.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Dzisiaj wystarczyło kilkanaście minut, aby złapać uciekiniera, który przez 20 dni chodził z łapą owiniętą plastrem. Plaster miał utrzymać wenflon na miejscu, ale na szczęście nie zdołał i ten wysunął się z żyły. W zasadzie mogłyśmy złapać kota zaraz po nastawieniu klatki jednak podgląd z kamery ma sekundowe opóźnienie i wolałam nie ryzykować. Kot w każdej chwili mógł się wycofać, gdyż w pobliżu kręcili się jeszcze ludzie i kot był bardzo czujny. Na szczęście zwolniło się miejsce i pani Katarzyna mogła przestawić samochód tak, że widziałyśmy klatkę. Dzięki temu mogłam ją zamknąć za pierwszym wejściem kota.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Wczoraj przez 3 godziny towarzyszyłam pani Katarzynie, która rzuciła się z pomocą łapania takiego uciekiniera.
Był przyjazny do ludzi i na czas leczenia trzymany w kennelu a uciekł, bo ktoś mu zbytnio zaufał i nie był uważny. Od 4 września biega z wenflonem w łapie. Wczoraj przyszedł podczas naszego czatowania i choć był w pobliżu klatki i widział jak inny kot się w niej posila a potem spokojnie wychodzi to ją ominął. Kilkanaście godzin wcześniej był świadkiem złapania się w samołapkę innego kota, który i tak uciekł po przeprowadzeniu do transportera. Zapewne suma doświadczeń spowodowała, że nie chwyci nawet karmy położonej u wejścia klatki.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
