Koty SOS
Główne działania fundacji to zapobieganie rozrastaniu się populacji kotów poprzez kastracje.
Fundacja nie przyjmuje kotów, nie prowadzi adopcji.
Nr konta 28 2030 0045 1110 0000 0414 8000
Udało się wczoraj złapać "kołtuna", którego zarejestrowała zimą kamera przy karmniku z ul. Jackowskiego a obecnie przychodził na ul Łokietka 11. Pomoc pani Katarzyna Hennig jest nieoceniona, bo to nie tylko transport, ale też dźwiganie sprzętu, siedzenie ponad 2 godziny na drewnianych schodach, przetrzymanie przez noc kota i odwiezienie rano do lecznicy, odbiór kota i przetrzymanie przez kilka dni. Kołtun już bez kołtunów i zębów wróci i tak na ulicę, choć nie wiadomo jak to z nim będzie, bo okazał się być kastratem z FIV, zębami do rwania i niezbyt ładnymi wynikami badania krwi. Niestety nic więcej nie można dla niego zrobić.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
- Likes: 12
- Shares: 5
- Comments: 0
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Usunęłam posty o sprawie z ul. Gwieździstej. Skontaktowali się ze mną ludzie, którzy nie życzyli sobie dokarmiania kotów w rejonie tej ulicy i twierdzą, że nie mieli nic wspólnego z wystawieniem karmnika.
Wyjaśniam o co chodzi.
Przed 19 kwietnia wybrałam się na ul. Gwieździstą z panią Ritą, która dokarmia od lat koty w okolicy. Wcześniej przy ul. Tetmajera pomogłam jej złapać na kastrację ciężarną kotkę. Kotka ta miała właśnie przy ul. Gwieździstej trójkę potomstwa urodzonego w zeszłym roku i dlatego poszłam tam sprawdzić jak wygląda możliwości łapania młodych na kastracje. Akurat na terenie obok pustostanu zamieszkałego przez te koty był pan, którego zapytałam o to czy zna właścicieli pustego domu lub wie kto ma do niego dostęp. Odpowiedział, że nie ma jednego właściciela a on dysponuje kluczami. Wyraził zgodę na dokarmianie tam kotów i ich łapanie na kastracje. Wspomniał jak to sam dokarmiał w zeszłym roku małe kocięta. Uczestniczył w rozstawianiu klatki, która przez jakiś czas stanowiła miejsce dokarmiania jak kamery do obserwacji kotów. Widział kiedy łapałyśmy koty, widział kiedy był stawiany karmnik i zgodził się wymianę wkładki do zamka furtki, bo stara była uszkodzona i miała tylko 1 klucz. Zgodził się na zatrzymanie klucza przez panią Ritę i sam otrzymał jeden. Od czasu do czasu pani Rita i ten pan jak i jego żona mówili sobie "dzień dobry" i nie było żadnych zgrzytów do 6 czerwca. Pół godziny po tym jak pani Rita zostawiła kotom karmę i zamknęła furtkę karmnik jak i kamera znalazły się poza ogrodzeniem. Bez uprzedzenia choć pan od kluczy miał moje dane i prosiłam o kontakt w razie jakichkolwiek problemów. Gdybym nie sprawdziłam nagrań w chmurze to stałoby wszystko na ulicy do rana. Przed północą wraz z panią Ritą zabrałam kamerę a karmnik postawiłyśmy ponownie tam, gdzie stał wcześniej choć na furtę została założona dodatkowo blokada w postaci linki stalowej. Rano wysłałam smsa do pana od kluczy. Odpowiedź była oschła. Powód usunięcia karmnika nie został podany. Karmnik udało się zabrać już w niedzielę i trafił do kotów w Białych Błotach. Klucze wrzuciłam do skrzynki na listy.
Wrzuciłam jeszcze do skrzynek na listy u tego pana jak i i innego domu, którego właściciele w przeszłości zaczepiali panią Ritę chcąc zniechęcić ją do dokarmiania kotów kilka słów ode mnie jak i pismo o prawach kotów wolno żyjących sporządzone kilka lat temu przez UM.
Obecnie stoimy na tym, że nie ma miejsca nie tylko na stałe karmienie bez marnowania karmy, ale przede wszystkim nie będzie kontroli nad przychodzącymi kotami. Nie będzie możliwości łapania kolejnych kotów na kastracje.
Łaska pańska na pstrym koniu jeździ a dwulicowych i tchórzliwych ludzi nie brakuje. Ludzi chcących pomagać kotom traktuje się z miejsca jako tych, którzy kochają kotki i chcą, aby żyły na ulicy, bo poza karmieniem tych kotów zapewne nie mają nic do roboty. Takie tam świry nie zasługujące nawet na słowo wyjaśnienia.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej


+1
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Rejon ul. Gwieździstej to domy z ogródkami. Mieszkańcy chcą mieć place zabaw, kwiatki itp. i o ile piaskownice można zabezpieczyć przed kotami to z kwiatkami może być problem. W ich sąsiedztwie znajdują się opuszczone domy, które są idealnym miejscem dla ciężarnych kotek i w pewnym momencie sąsiedzi widzą jak za ich ogrodzeniem brykają słodkie kocięta. Bywa że i kotkę wcześniej widywali, ale nie przywiązywali do tego wagi, bo po okolicy chodzą właścicielskie koty. Maluchów wcześniej nie było, a że nie są złymi ludźmi to i je czasem nakarmią. Do karmienia rodziny dołącza karmicielka, która od lat próbuje zapobiegać rozmnażaniu się kotów w tej dzielnicy. Kocięta rosną i zaczyna się zwalanie winy na nie za zniszczone kwiaty, kupę w niezasłoniętej piaskownicy. Zabraniają karmienia kotów a przecież mają sąsiadów, u których na podwórkach można zobaczyć miski dla kotów. Złość mieszkańców skupia się na kotach, które mogą się rozmnażać a pomijają całkiem te właścicielskie. Przecież nie są tresowane, aby nie wchodzić w kwiaty, nie załatwiać się do piaskownicy, nie kłaść się na masce samochodu.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Takie ładne rozkwitło przed kamerą. 🙂
Dzisiaj mam w planach łapanie kocura z ul. Łokietka, gdzie udam się wraz z panią Katarzyna Hennig. Oby nie wystawił nas do wiatru.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Od jakiegoś czasu do karmnika przy ul. Żwirki i Wigury (Bydgoszcz) przychodzi płochliwy kot. Przeważnie pojawia się po zmroku, ale mam też nagrania za jego wizyt za dnia. Tej nocy osikał kamerę, ale i kotki potrafią znaczyć teren, więc nadal nie mam pewności co do płci. Nakładkę do łapania musiałam założyć, aby zmniejszyć straty w karmie z powodu nalotów kawek. Jeszcze poobserwuję, bo nie chciałabym łapać wykastrowanego kocura, choć i czyjaś zaginiona kotka również może być wykastrowana. Na żywo nigdy nie widziałam tego kota.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Piątka rodzeństwa z ul. Orlej w sierpniu skończy 2 lata. Ich matka wyniosła się nieco dalej i wraz z kocurem, którego darzy większym przywiązaniem niż własne potomstwo odwiedza karmnik przy ul. Pięknej. Wspomniany kocur bywa w obu miejscach. Całe towarzystwo jest wykastrowane.
Wczorajsze nagrania z obu karmników.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Kotka która urodziła w zeszłym roku kocięta na terenie przy ul. Morcinka i do kwietnia przebywała tam razem z jedną młodą nadal woli szlajać się w okolicy bloków przy ul. Kasprzaka. Od 3 maja żadna z nich nie zajrzała do starych misek. Szkoda, że tak wybrały.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Rozsądna decyzja osób, które zdają sobie sprawę z tego, że kotów jest za dużo i trzeba korzystać z tego na co pozwala nam prawo.
Polecam przeczytać komentarze pod postem.To jest koci dramat. Ogłoszenie z olx o oddaniu ciężarnych kotek 🤬 Klaudia poprosiła o pomoc, pojechała i zabrała kotki z ogłoszenia plus wynegocjowała jeszcze jedną. Zabiegi umówione od razu i pod wieczór zaczyna się poród... ☹️ Dziś rano pojechała uśpić ślepy miot, co nie było łatwe dla młodej miłośniczki kotów. Jednak konieczne, co doskonale rozumie. Pozostałe zabrane kociczki czekają na zabiegi aborcyjne, a ta bida będzie wykastrowana, jak już będzie można. Sezon na kocią bezdomność w pełni 😭 Opłacamy wszystkie faktury za te zwierzaki.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

0 CommentsSkomentuj na Facebooku
📢 Koty w prawie - kot bezdomny a kot wolno żyjący
Zgodnie z art. 4 pkt 16 ustawy o ochronie zwierząt („u.o.z.”), „zwierzęta bezdomne” to zwierzęta domowe lub gospodarskie, które uciekły, zabłąkały się lub zostały porzucone przez człowieka, a nie ma możliwości ustalenia ich właściciela lub innej osoby, pod której opieką trwale dotąd pozostawały. Oznacza to, że do kategorii zwierząt bezdomnych może należeć także kot domowy, czyli zwierzę domowe tradycyjnie przebywające wraz z człowiekiem w jego domu lub innym odpowiednim pomieszczeniu, utrzymywane przez człowieka w charakterze jego towarzysza (art. 4 pkt 17 u.o.z.), jeżeli spełnione są przesłanki z art. 4 pkt 16 u.o.z.
⚖️ U.o.z. nie zawiera definicji kota wolno żyjącego, ale termin ten pojawia się w art. 11a ust. 2 pkt 2 u.o.z., w Rozdziale 2 „Zwierzęta domowe”. To właśnie tam ustawodawca określa obowiązki gmin związane z programem opieki nad zwierzętami bezdomnymi i zapobiegania bezdomności zwierząt, obejmujące opiekę nad wolno żyjącymi kotami, w tym ich dokarmianie.
W doktrynie prawa podkreśla się, że wolno żyjące koty stanowią odrębną kategorię, różną od innych zdefiniowanych w u.o.z. Wolno żyjące koty to zdziczałe osobniki udomowionego gatunku kota domowego (Felis catus), urodzone i bytujące w warunkach niezależnych od człowieka. Nie można ich zaliczyć do zwierząt bezdomnych, ponieważ nigdy nie pozostawały pod opieką człowieka. Nie należy ich także utożsamiać ze zwierzętami wolno żyjącymi (dzikimi) w rozumieniu art. 4 pkt 21 u.o.z., czyli zwierzętami nieudomowionymi żyjącymi niezależnie od człowieka. Na tej podstawie można wskazać, że ustawodawca wyróżnia obecnie trzy grupy kotów:
🐱koty domowe (art. 4 pkt 17 u.o.z.),
🐱koty bezdomne (art. 4 pkt 16 u.o.z.),
🐱koty wolno żyjące (art. 11a ust. 2 pkt 2 u.o.z.).
Opracowała r.pr. Martyna Kabat
Źródła:
1. E. Kruk [w:] M. Kulik, G. Lubeńczuk, M. Rudy, H. Spasowska, E. Kruk, Ustawa o ochronie zwierząt. Komentarz, Warszawa 2024, art. 4 (sip.lex.pl/#/commentary/587961495/758935/kruk-emil-red-ustawa-o-ochronie-zwierzat-komentarz)
2. A. Gruszczyńska, Sprawowanie przez gminy opieki nad kotami. Wybrane zagadnienia, ST 2025, nr 3, s. 98-111. (sip.lex.pl/#/publication/151527428/gruszczynska-agnieszka-sprawowanie-przez-gminy-opieki-nad-kota...)
3. kocie-porady.pl/blog/kot-wolno-zyjacy-czy-zwierze-wolno-zyjace/
#prawo #kot #ochronazwierząt #prawnicyzwierząt #edukacja
... Zobacz więcejZobacz Mniej

0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Pan Tomasz pomógł mi dzisiaj dotrzeć na ulicę Łokietka, gdzie dwa lata temu łapałam koty na kastracje. Problemy sąsiedzkie jakie generują tam koty nie zmalały i otrzymałam prośbę o zorganizowanie karmnika. Na karmnik chciałam przystosować małą metalową szopę narzędziową, ale podobno nie wolno, bo to już samowolka budowlana czy coś w ten deseń. Tak twierdził dzisiaj pan, który był na miejscu z pracownicą ADM. Zapewnił, że napisze na mnie skargę do Prezydenta Miasta. Wcześniej pan dokarmiający koty sklecił takie coś z palet a na dach dał trwalszą płytę, więc niech stoi to zamiast niedużej, zielonej szopy z blachy. Przyznam że mam dość bycia stroną w takich konfliktach jeśli poprawa wyglądu miejsca dokarmiania jest z miejsca odrzucana.
Karmienie kotów to nie aż taki problem jak sprzątanie po nich, bo wybrały sobie jedno miejsce przy wąskiej ścieżce prowadzącej wzdłuż zabudowań i niestety karmiciel nie uważa za obowiązek sprzątania tego co zostawią. Koty załatwiają się też w przyległych ogródkach i nie da się tego uniknąć. ADM wystosował do karmiciela pismo grożąc podobno nawet wypowiedzeniem najmu za te koty.
Zostawiłam kamerę, aby sprawdzić ile kotów tam przychodzi i czy pojawiają się szczury. Poprosiłam o sprzątanie odchodów.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Odpowiedź z załącznikiem obrazkowym na zadanie dzisiaj pytanie o kotki z ul. Morcinka.
Szaro-biała kotka czyli matka "dzikiej" do 17 kwietnia przychodziła regularnie do karmnika. Kolejne wizyty poza tą z nagrania miały miejsce w dniach 19 kwietnia godz. 17:49 i 20 kwietnia godz. 8:59. Młoda z bardzo dobrym apetytem koczowała tam do 2 maja co widać na nagraniu. Przez kolejne 2 dni mokrą karmę zjadały jedynie sroki, więc nie było sensu jej nakładać. W karmniku jest suche i woda. Jeśli kotki nie wrócą na Morcinka w następnym sezonie zimowym to zlikwiduję to miejsce i nie będę tęskniła.
Koty chodzą własnymi drogami i zniknięcie ich z miejsca dokarmiania nie oznacza, że coś im się stało. Te kotki nie miały powodu, aby się przenieść. Młodsza zapewne poszła w końcu za matką a ta z kolei przed porodem stołowała się właśnie przy ul. Kasprzaka. Zdążyłam z kastracją młodszej i to jest dla mnie naważniejsze.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej


0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Ogromne brawa i podziękowania dla wszystkich wolontariuszy łapiących kotki na kastracje. Podziękowania dla Fundacja Trop Warszawa nie tylko za pomoc w kastracjach ciężarnych kotek, ale i publikowanie takich zdjęć, choć FB czasem ukrywa je jako drastyczne.
Wielkie uznanie należy się i lekarzom potrafiącym wykonywać takie zabiegi.
W tym łańcuchu działań każdy może mieć udział wspierając darowizną jak i 1,5% organizacje, które są już jednym z jego ogniw.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej


0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Koty z ul. Gwieździstej nie miały zadaszonego miejsca na karmę, więc na szybko zrobiłam karmnik ze skrzyni ogrodowej za 125 zł..
Oględzin dokonuje kotka kastrowana aborcyjnie 12 dni temu i wypuszczona dobę po zabiegu.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
2 nagrania z wczorajszych akcji łapania kotów.
Pierwsze łapanie było zaplanowane i do schwytania miałam młode kocury z ul. Gwieździstej. Poszło gładko. Podziękowania dla pani Joanna Reimann za transport.
Następnego dnia otrzymałam wiadomość, że drugie złapane to kotka w wysokiej ciąży.
Drugą akcję przeprowadziła pani Izabella Firfas.
W czwartek zadzwoniła do mnie z informacją, że przy ul. Ikara 8 zauważyła krzywą kotkę z dużym brzuchem i chciałaby jakoś jej pomóc. Umówiłam się, że podejdę tam przy okazji karmienia kotów z Ikara 4, bo kotka pojawiała się właśnie o takiej porze dnia. W czwartek jednak nie przyszła. Pokazała się w piątek, ale wcześniej niż zdołałabym tam dojść i pani Izabella wezwała Straż Miejską. Mundurowi przyjechali wyposażeni w mały transporter, więc nic nie zdziałali. Z tego dnia otrzymałam choć zdjęcia i nagrania. Po ich obejrzeniu naszły mnie wątpliwości czy, aby to ciąża, bo kotka wyglądała dziwnie. Niemniej w sobotę przyniosłam pani Izabeli klatkę żeby mogła złapać krzywą. Ta jednak znowu nie pojawiła się w sobotę ani w niedzielę, choć pani Izabella wraz z córką czatowały dość długo. Udało się w poniedziałek, kiedy wróciłam z mojego łapania. Dobrze się złożyło, że pani Katarzyna Hennig była dość blisko i mogła zawieźć kotkę do lecznicy przed jej zamknięciem. Dzisiaj kotka miała kastrację aborcyjną, bo była to jednak bardzo wysoka ciąża. Usunięcia wymagało też kilka zębów. Pani Katarzyna zabierze ją do siebie na kilka dni.
Bardzo dziękuję pani Izabelli i jej córce za podjęcie się zadania złapania kotki. Ogromnie dziękuję pani Katarzynie za pomoc w transporcie jak i przetrzymaniu nie po raz pierwszy i zapewne nie ostatni.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej


0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Kolejny rok i łapanie kotów w tym samym miejscu przy ul. Łokietka. Ponownie jakaś kotka przyprowadziła kocięta i się wymeldowała. Młode podrosły i właśnie na ich kastrację nadszedł czas, ale ostatnio pojawiła się też obca kotka. Pani Lucyna dokarmiające tam koty nie była pewna czy to ta sama co w poprzednich 2 latach.
Wczoraj udało się złapać tą nową i jednego z młodzików (kocur). Drugi nie przyszedł, więc zaopatrzyłam panią Lucynę a małą klatkę i będzie polowała sama.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Psy vs koty.
W styczniu wstawiłam post o łapaniu przez panią Agatę Frączek suki w Pająkowie. W miejscu karmienia czarnej suki pokazywała się para - biała i rudy. Dopiero w tym miesiącu udało się zlokalizować te psy we wsi Łagów. Pani Agata wraz z panią Magdą Skwarek z Amicus Canis - Fundacja na Rzecz Zwierząt Skrzywdzonych przygotowały miejsce do ich złapania. Biała została zamknięta w szopie i przechwycona przez pracownika schroniska. Gdyby nie zabezpieczenie szopy z zewnątrz metalowymi panelami to by uciekła rozrywając deski. Rudy nie miał problemu z wchodzeniem do klatki i jego było łatwo złapać, choć zdążył uszkodzić klatkę. W nocy zwiał ze schroniskowego kojca i jedyne co wyniósł z chwilowego uziemienia to czip.
Przy okazji panie namierzyły tam ciężarną kotkę i również została złapana. W czasie łapania tri z Łagowa inna kotka zabrana wczoraj z ul. Tetmajera w Bydgoszczy była kastrowana aborcyjnie. Wczoraj wraz z panią Katarzyną Hennig zawiozłyśmy na miejsce karmienia kotów klatkę a pani Rita zamknęła w niej kotkę.
Łapanie kotów jest łatwiejsze, choć bywa stresujące.
Mirka.
Edit: udało się złapać uciekiniera.
... Zobacz więcejZobacz Mniej


+2
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Rozcięty bok, obcięte ucho, wyczyszczony oczodół i zszyte powieki. Dzisiaj minie druga doba od kastracji.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Złapanie młodej piratki (kotka nie ma jednego oka) z ul. Morcinka również było ekspresowe.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Edit: kotka była we wczesnej ciąży.
Trzecia kotka z Białych Błot złapana w kilka minut, choć wraz z panią Katarzyną nastawiałyśmy się na długie czekanie, bo kotka przychodziła różnie. W dniu wypuszczania poprzednio złapanych czekałam na nią 3 godziny. Przyszła kiedy już się zwinęłam. Tak wyglądał jej grafik od tamtego czasu:
piątek - 15:07
sobota - 10:01, 14:30
niedziela - 10:56, 15:34
poniedziałek - 10:14, 15:33
wtorek - 12:34
środa - 16:21
czwartek - 15:59
piątek - 11:08
sobota - 11:20, 16:57
niedziela - 10:07, 16:32
poniedziałek - brak kotki
wtorek - 9:05, 17:50.
Wysyłając pani Katarzynie godziny przyjść kotki pisałam o niej "małpa" stąd uwaga pani Katarzyny na końcu nagrania. Od teraz wszystkie będą małpami. ;P
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Ah te baby. 😉 ... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
W miejscu łapania kotek w Białych Błotach ponownie stoi klatka czekając na złapanie jeszcze jednej kotki. Te kastrowane 10 dni temu nawet teraz do niej wchodzą. Kotka kastrowana aborcyjnie w ogóle nie wykazała lęku. Rany po cięciu ładnie się zagoiły.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Miejscówka dla kotów z ul. Schulza z lepszej perspektywy. 4 miski w karmniku anty jeżowym i 2 w starym. Koty jedzą z jednego i drugiego i jeśli jakieś jeże załapią się na to co zostanie w małym karmniku to ich. Da ludzi karmiących koty brak jeży w dużym karmniku jest ulgą. Mniej sprzątania i mniej marnowania karmy, bo naprawdę nie mają kieszeni bez dna.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Mija czwarta doba od kastracji kotek złapanych 24 marca. Pierwsza kotka kastrowana aborcyjnie. W piątek zostanie ponownie rozłożona klatka i 8 kwietnia spróbuję złapać jeszcze jedną kotkę.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Kolejna lokalizacja w Białych Błotach i dzisiaj zostały wykastrowane dwie kotki. Jedna w wysokiej ciąży. Zabiegi zostaną opłacone z 1,5% grupy Koty SOS działającej w ramach Fundacji Sedeka.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Postawiłam płotek, aby uchronić karmniki przed śmierdzielami. Zostawiłam im nawet żarcie za ogrodzeniem, ale nie przewidziałam desantu z murku a tej przestrzeni nie mogę zabezpieczyć, bo korzystają z niej i koty. Jutro zwijam płotek i nie uniknę sprzątania gówienek jeży o ile nie zmienię karmników.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Po wysłaniu we wtorek klatki do Warszawy zabrałam się za taki zestaw. Będzie pracował w Świeciu.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej


0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Wespół w zespół i nie będzie kolejnych rudzielców a takie ładne to i nawet multimilioner z Przemyśla by ratował.
Mój wkład to przerobienie klatki, ktoś wyłożył klasę na sprzęt i łapie a inna organizacja zapewne płaci za zabiegi.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej


0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Jutro również wyślę do Warszawy fakturę, którą opłaci Fundacja Sedeka z 1,5% uzyskanego dzięki wskazaniu przez podatników grupy Koty SOS.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Dla wchodzących tu obrońców pet biznesów, o których od czasu do czasu wstawiam posty, bo nader często zarzucają mi, że mam za dużo czasu, że powinnam robić tyle dla zwierząt ile robią DIOZ i Ada.
Jeśli cokolwiek robię to jedynie dla tego, że chcę robić, bo nie jest to właśnie dla mnie biznesem i nie lecę na kasę. Nawet odpisując na głupie komentarze potrafię coś robić, choć wcale nie muszę. Przed chwilą skończyłam przerabiać klatkę do łapania kotów w teraz składam urządzenie do jej zamykania. Klatka pojedzie do Warszawy i na pewno pomoże zapobiec narodzinom wielu niepotrzebnych kotów a mój wkład w te działania nic nie kosztuje.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Dzisiaj po prawie 5 latach ponownie łapałam przy ul. Shulza. Starszy grubas z kiepskimi oczami pojechał w stronę Poznania, gdzie zajmą się nim ludzie mający ogromne serce do takich wybraków - Mrucząca Przystań.
Jednego kota mniej na dzielni a ludziom, którzy przejęli dokarmianie kotów w tym miejscu będzie lżej, bo ten egzemplarz potrafi pochłaniać masę karmy.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej


0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Jak weryfikować uczciwość organizacji?
Przede wszystkim sprawdzać czy to co mówią jej przedstawiciele jest prawdą. Pisałam już o tym, że 1,5% z podatku to kasa państwowa a przedstawiciel zarządu Fundacji Ada bezustannie daje do zrozumienia ludziom, że państwo nic nie robi dlatego tak ważne jest przekazanie % z podatku właśnie tej fundacji.
Bezczelnością jest wmawiać to ludziom zwłaszcza, że na samej zbiórce na leczenie tego konkretnego kota zebrał ponad 10 tys. zł. a kto wie ile przy okazji wpadło blikiem i przelewami. Prawdopodobnie jak w poprzednich latach koszty leczenia i opieki nad zwierzętami wrzuci właśnie w 1,5%.
Ada nie rozliczyła się z tych zbiórek i już je usunęła.
W komentarzu wstawiam rolkę z monologiem pana Fedaczyńskiego a wszystkim wspierającym Adę darowiznami i 1,5% polecam zgłaszać jak najwięcej przypadków multimilionerom z Ady. Niech mniejsze organizacje zaznają nieco luzu a będą mogły wyjść z długów.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej


0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Zaczynają się łapanki i poszukiwanie dobrych klatek. W zeszłym roku pan Grzegorz Korzański przygotował 3 komplety prezentowane w poście Stowarzyszenia Wolontariat Sycowskie Sierściuchy.
Komplet to: składana klatka, komplet gum i śledzi do jej mocowania do gruntu, dopinane dno, sznurek do ręcznego zamykania w opcji opadowej, podpórka do automatycznego zamykania w wersji opadowej oraz automat (po dopięciu dna w klatce można zdalnie zamykać drzwi), do tego transporter z dodatkową ruchomą ściana ułatwiająca iniekcję. Wszystko malowane proszkowo. Klatka waży około 10 kg transporter 5 kg. Gruby i wytrzymały drut.
Pan Grzegorz jest skłonny wykonać kolejne klatki.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Nie mam stad głodnych kotów i zrobienie zdjęć jest trudne. Dzisiaj uchwyciłam portrety trzech kocurów. Pobity musi sam się wyleczyć, bo nie ma możliwości umówienia się z nim na łapanie.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej



0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Mocny materiał i znajduje wiele wspólnych elementów z działaniami Fundacji Ada.
---------------------------------------------------------------
Apeluję o wspierania małych lokalnych organizacji.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Pytanie jakie życie czeka ratowane zwierzę jest dla mnie kluczowe zwłaszcza w przypadku kotów, które wiele lat żyły na ulicy i nie chodzi mi wyłącznie o kwestie fizycznych możliwości ratowanych kotów, ale i realne szanse na dobry dom.‘Błagamy o pomoc!’, ‘To najgorszy przypadek, jaki widzieliśmy!’, ‘On tak bardzo chce żyć’, ‘Nie pozwólmy mu umrzeć’, ‘Każda złotówka ma znaczenie’.
W epoce internetowych zbiórek takie słowa mobilizują tysiące ludzi, ale coraz rzadziej zostawia przestrzeń na spokojną rozmowę o jakości życia ratowanego zwierzęcia.
[📖 To długi felieton o bardzo trudnym społecznie temacie. Wymaga uważnego czytania i zrozumienia. Nie jest oskarżeniem wobec żadnej ze stron. Przeczytanie go zajmie Wam około 6–8 minut. Jest także zaproszeniem Was do spokojnej dyskusji. Jeśli znajdziesz na niego czas, proszę udostępnij go dalej. Ta rozmowa prędzej czy później i tak będzie musiała się odbyć.]
Wczoraj wieczorem, już po zakończeniu swojego długiego dyżuru trafiłem w internecie na zbiórkę. Kot uratowany z pożaru magazynu. Około trzydziestu procent powierzchni ciała z oparzeniami trzeciego stopnia. Opis leczenia jest długi i szczegółowy. Kolejne etapy terapii, kolejne procedury. Wśród nich amputacja dwóch łap, uszu i ogona. Najprawdopodobniej także utrata obu gałek ocznych. Poparzone drogi oddechowe. Rokowanie określone przez osoby zbierające jako bardzo ostrożne, choć z samych zdjęć widzę że jest ono po prostu źle.
Pod historią zdjęcia pokazujące skalę urazu. Pod zdjęciami licznik zbiórki. Kwota która robi wrażenie. A pod nim setki komentarzy ludzi, którzy chcą pomóc.
Na tej historii zatrzymałem się na dłużej. Nie dlatego, że w weterynarii takie przypadki są czymś zupełnie niezwykłym. Lekarze weterynarii, organizacje prozwierzęce i wolontariusze regularnie spotykają się z dramatycznymi historiami. Zwierzęta potrącone przez samochody z wielonarządowymi urazami, ofiary pożarów, zwierzęta po latach zaniedbań z guzami nowotworowymi wielkosci pilki do koszykowki. Wiele z nich udaje się uratować. Czasem wracają do życia w sposób, który jeszcze kilkanaście lat temu wydawałby się niemożliwy. To ogromna zasługa ludzi, którzy nie przechodzą obojętnie obok cierpienia zwierząt.
Ale są też sytuacje, w których pojawia się pytanie trudniejsze niż wszystkie procedury medyczne. Nie czy potrafimy leczyć i mamy możliwości techniczne i finansowe. Tylko czy potrafimy jeszcze postawić pytanie, jakie życie czeka to zwierzę po wszystkim.
Nie znam wszystkich szczegółów tej historii. Nie znam dokładnego przebiegu leczenia ani decyzji podejmowanych przez lekarzy i opiekunów. Być może kot z tej zbiórki zaskoczy wszystkich i wróci do życia lepiej, niż dziś się wydaje. Weterynaria zna takie przypadki. Ta historia jest więc tylko punktem wyjścia do szerszej refleksji.
Bo jako lekarz weterynarii mam jedną podstawową odpowiedzialność. Stanie po stronie zwierzęcia. Zawsze.
Nawet wtedy, gdy ta perspektywa jest trudna do zrozumienia dla wszystkich innych.
W praktyce klinicznej istnieje pojęcie, które dla naszej profesji ma fundamentalne znaczenie w takich sytuacjach: JAKOŚĆ ŻYCIA. Nie chodzi tylko o to, czy pacjent przeżyje operację albo wyjdzie ze stanu krytycznego. Chodzi o to, jakie życie będzie prowadził później. Czy będzie w stanie się poruszać. Czy będzie odczuwać przewlekły ból. Czy będzie mógł realizować podstawowe zachowania gatunkowe. Innymi słowy, czy będzie żył, czy jedynie przetrwa i będzie czekać go wegetacja.
To szczególnie ważne, gdy mówimy o zwierzętach. Człowiek potrafi myśleć abstrakcyjnie. Potrafi powiedzieć sobie, że życie samo w sobie jest wartością, nawet jeśli wiąże się z ograniczeniami. Potrafi nadać cierpieniu sens albo uzasadnić je nadzieją na przyszłość. Zwierzę nie ma takiej zdolności. Zwierzę żyje tu i teraz. Nie myśli w kategoriach „najważniejsze, że żyję”. Nie planuje przyszłości. Nie racjonalizuje bólu.
Zwierzę jest biologią instynktu. Jego życie to zdolność realizowania podstawowych potrzeb: ruchu, eksploracji, interakcji, jedzenia, snu i …unikania bólu. Kiedy te potrzeby przestają być możliwe do realizacji, zaczyna się problem jakości życia. I właśnie dlatego pytanie o jakość życia musi pozostać centralnym elementem każdej decyzji medycznej.
Współczesna weterynaria potrafi dziś bardzo wiele. Operujemy skomplikowane urazy, rekonstruujemy tkanki, prowadzimy intensywną terapię, stabilizujemy pacjentów w stanach krytycznych. Dzięki temu tysiące zwierząt wraca do dobrego życia. Ale nie w każdym przypadku. Są sytuacje, w których technicznie jesteśmy w stanie przedłużyć życie, lecz nie jesteśmy już w stanie przywrócić jego jakości.
W ostatnich latach pojawił się jednak nowy element tej układanki. Social Media i Internet Dramatyczne historie zwierząt potrzebujących pomocy bardzo szybko rozprzestrzeniają się w mediach społecznościowych. Publiczne zbiórki potrafią w ciągu kilku dni zgromadzić ogromne środki na leczenie. Ludzie chcą pomagać i reagują na cierpienie zwierząt z ogromną empatią. To zjawisko ma wiele dobrych stron. Dzięki takim zbiórkom wiele zwierząt otrzymało leczenie, na które w innych okolicznościach nie byłoby szans.
Jednocześnie pojawia się mechanizm, o którym rzadziej rozmawiamy. Historie, które najbardziej poruszają, to najczęściej historie najbardziej dramatyczne. Im większa tragedia, im bardziej wstrząsające zdjęcia i opisy, tym większa mobilizacja społeczna. Emocje stają się paliwem, które napędza zbiórkę. To naturalny mechanizm ludzkiej psychologii, ale właśnie w tym miejscu pojawia się pytanie, czy emocjonalna dynamika takich historii nie zaczyna czasem wyprzedzać spokojnej medycznej refleksji.
Czy potrafimy jeszcze zadać pytanie o realną jakość życia zwierzęcia, kiedy tysiące ludzi kibicuje jego ratowaniu? Czy potrafimy rozmawiać o rokowaniu, o bólu i o ograniczeniach funkcjonalnych, kiedy licznik zbiórki rośnie z godziny na godzinę?
Istnieje też jeszcze jeden bardzo realny problem. Zdarza się, że lekarz weterynarii, kierując się wiedzą medyczną i oceną rokowania, stawia granicę leczenia. Uznaje, że dalsza terapia nie przyniesie zwierzęciu życia o akceptowalnej jakości. W takich momentach decyzja bywa odbierana nie jako próba ochrony pacjenta przed dalszym cierpieniem, lecz jako odmowa pomocy. A gdy historia zdąży już stać się viralową tragedią, emocje potrafią bardzo szybko przenieść się do mediów społecznościowych.Pojawiają się oskarżenia, zarzuty braku empatii, a czasem publiczny lincz wobec lekarza, który w rzeczywistości próbował jedynie odpowiedzialnie ocenić sytuację pacjenta, stojąc na straży jakości jego życia.
To trudna przestrzeń dla wszystkich.
Organizacje prozwierzęce działają często pod ogromną presją czasu i emocji. Wolontariusze ratują zwierzęta, których nikt inny nie chciał ratować. Darczyńcy kierują się autentyczną chęcią pomocy. A lekarz weterynarii musi w tym wszystkim zachować jeszcze jedną perspektywę.
Perspektywę zwierzęcia-pacjenta.
Dlatego być może nadszedł moment, aby rozpocząć spokojną dyskusję o tym, jak w takich sytuacjach zachować równowagę między empatią a odpowiedzialnością. Między chęcią ratowania a uczciwą oceną rokowania. Między historią, która porusza internet, a realnym życiem zwierzęcia po zakończeniu leczenia.
Ta rozmowa nie powinna być oskarżeniem wobec kogokolwiek. Nie chodzi o wskazywanie winnych ani o podważanie sensu pracy organizacji prozwierzęcych. Ich rola pozostaje ogromna i często nie do zastąpienia.
Chodzi o coś znacznie prostszego. O przypomnienie, że w centrum całej tej historii zawsze powinno znajdować się zwierzę. Nie licznik zbiórki. Nie viralowa tragedia. Nie nasze emocje.
Tylko jego życie.
I jego jakość.
K.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

0 CommentsSkomentuj na Facebooku
❗ Edit: informacja z 2 marca godz. 10:45 - kotki wraz z dobytkiem mogą zostać tam gdzie przebywają. 👏 ❗
Kotki z ul. Morcinka nawet w niedzielę mają rano świeże żarełko, które serwuje im pani Małgorzata. Tak może być jeszcze do końca tego miesiąca. Poprosiłam panią Justynę z UM o sprawdzenie czy faktycznie nie da się zmienić decyzji o tym, że kotki nie mogą być dokarmiane w obrębie terenu należącego do przedszkola. Mogłabym spróbować ubiegać się o wydzierżawienie od miasta malutkiego skrawka przed ogrodzeniem przedszkola, ale nie wiem czy warto i jak długo musiałabym czekać na odpowiedź.
Obecnie buda i karmnik stoją na tyłach przedszkola niedaleko śmietnika i można by je przenieść nieco dalej od budynku za garaż pod ogrodzenie, gdzie rosną tuje a skrawek ziemi należący do miasta jest po drugiej stronie tego ogrodzenia, więc kotki tak czy tak wchodziłyby na teren przedszkola i tego nikt nie byłby w stanie zabronić.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Zaczyna pachnieć wiosną.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
W zeszłym roku nie udało się złapać kotki ze zdjęć, ale dzisiaj panie dokarmiające koty w Białych Błotach przy ul. Betonowej dorwały ją. Niestety lecznica, z którą gmina ma umowę nie przyjmuje kotów bez uprzedniego zapisania na zabieg, więc kotka pojechała do Kory w Bydgoszczy i zapłacę za jej kastrację z 1,5%. Na dniach wyślę do Fundacji Sedeka fakturę za kastrację 19 kotek i 5 kocurów, z których większość straciła możliwość rozmnażania się dzięki pani Katarzynie Hennig.
Tak to ja mogę pomagać w kastracjach. Bez stresu i konieczności ruszania się z domu.
Mirka.
Edit: jeszcze dzisiaj pani Katarzyna dowiozła 3 kotki i kocura. 😀
... Zobacz więcejZobacz Mniej


0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Pragnę uprzedzić, że jestem przeciwna przywożeniu psów i kotów z innych krajów w celu ratowania ich.
Wyjaśnienie w komentarzu.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Kotki z ul. Morcinka mają się dobrze, choć nie wiem czy to powód do radości, bo w najbliższym czasie będą ważyły się ich losy. Trzeba przenieść ich miejscówkę i jeśli nie będzie zgody na zachowanie jej w obrębie ogrodzonego terenu to nie pozostanie nić innego jak likwidacja miejscówki i zabranie kotek. Plan awaryjny zakłada umieszczenie ich na jakiś czas w kociarni ArbuZ a potem musiałabym zabrać je do siebie. To ostatnie absolutnie mi nie pasuje a nawet mnie przeraża.
Mirka
... Zobacz więcejZobacz Mniej


0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Do tych miejsc jeszcze noszę karmę.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej


+3
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Mapka karmienia kotów od 2011r. Zaczęłam od obecnie żółtego punktu znajdującego się najbliżej "startu". Zastępstwa zdarzały się rzadko, więc niemal codziennie o stałej porze dnia niezależnie od pogody szłam i nadal będę ciągnąc wózek z karmą póki zielonych punktów nie będę mogła zmienić na czerwone lub żółte.
W tych miejscach nie rodzą się kocięta i oby nie pojawiły się nowe kotki.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Przykro mi, ale nie mogę na razie napisać, że koty zamarzają. I w innych miejscach przychodzą, jedzą i żyją swoim życiem. Na obrazkach kotki z ul. Morcinka. Młodej nie przeszkadza brak jednego oka i wygląda na to, że obejdzie się bez interwencji lekarza wet..
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Doda dziękuję za głos w sprawie kastracji. ... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Pamiętajcie o tym przekazując 1,5%. Jeśli widzicie, że organizacja OPP biadoli iż nie ma pomocy od państwa to nie wymieniajcie jej przy rozliczenia z podatku. ... Zobacz więcejZobacz Mniej

0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Piątka rodzeństwa z ul. Orlej kastrowana w zeszłym roku nadal trzyma się razem.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Kotki z ul. Morcinka i zmiana miejsca karmienia. Ostatnie 2 noce spędzały w budzie.
Mirka.
P.S.
Dla zainteresowanych - nagrania z kamery Reolink Go Plus.
... Zobacz więcejZobacz Mniej


0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Antropomorfizacja zwierząt przyczynia się do ich cierpienia.Od dawna w internecie są filmiki pokazujące nieprawdziwe zachowanie zwierząt, teraz jest prawdziwy zalew takimi obrazkami, pomaga w tym AI (sztuczna inteligencja). Antropomorfizacja zwierząt przyczynia się do ich cierpienia. Pisze o tym - psycholożka, Izabela Kadłucka w Miesięcznik Dzikie Życie. "Zwierzęta skaczące na trampolinie, naciskające dzwonek do drzwi „dla żartu”, zatrzymujące ciężarówki, by „zapobiec wypadkowi”, wykonujące ludzkie gesty i tańce".
"Zwierzęta prezentowane w social mediach – niezależnie od tego, czy to pies, królik, koń, czy egzotyczne dzikie stworzenie – często wykazują wyraźne sygnały stresu, które niewprawny odbiorca interpretuje jako coś zabawnego lub rozczulającego.
Na wielu filmach widać zamieranie i sztywność ciała, oblizywanie się, mlaskanie, ziewanie, odwracanie głowy (sygnały wysyłane, by uniknąć zagrożenia), dyszenie mimo braku wysiłku czy nienaturalne pozycje – np. leżenie na plecach, całkowita bezwładność.
Często jest to wyuczona bezradność – stan, w którym zwierzę rezygnuje z prób obrony, ponieważ wcześniej wielokrotnie doświadczało, że jakikolwiek opór nic nie daje. Zwierzęta są do takich filmów szkolone, tresowane dużo wcześniej przed nagraniem filmu. Nie mają wyboru – muszą wykonywać określone, nienaturalne dla nich zachowania, bo tylko wtedy dostają jedzenie lub unikają kary.
W imię chwili internetowego wzruszenia zwierzęta są ubierane, malowane, smarowane kremami, poddawane zabiegom pielęgnacyjnym, suszeniu, przycinaniu futra – zwykle w pozycji, która dla psa jest skrajnie nienaturalna i stresująca. Dla twórcy i odbiorcy jest to „spa dla pieska”. Dla zwierzęcia – stres i cierpienie.
Niebezpieczne złudzenia: dzieci i dzikie zwierzęta
Szczególnie niepokojący trend to filmy prezentujące małe dzieci w interakcji z dzikimi zwierzętami. Urocze dziecko głaszczące sarnę czy bawiące się z wydrą w zoo? Ujęcia wyglądają jak bajka, ale dla dziecka, które później próbuje powtórzyć takie zachowania, mogą skończyć się tragicznie.
Z mojego raportu o pogryzieniach w Polsce z ostatnich 5 lat (opracowanego we współpracy z Siecią Obywatelską Watchdog Polska) wynika, że codziennie psy gryzą około 100 osób. W 2024 r. dwoje dzieci poniosło śmierć w wyniku pogryzienia przez psy, a w roku 2025 trzy osoby dorosłe.
Tymczasem internet zalewa narracja, zgodnie z którą każdy pies jest przyjacielem, każdy dziki zwierz jest „jak z bajki”, a każde dziecko może się z nimi bezpiecznie bawić. To jest skrajnie niebezpieczne.
Dzikie zwierzę zawsze pozostaje dzikie. Może być nieprzewidywalne, impulsywne, silnie reagować na stres. Przedstawianie ich jako „pluszaków” nie tylko tworzy złudzenia u dorosłych – wpływa też na dzieci, które nie mają zdolności refleksji i weryfikacji treści. A rozczarowanie, gdy ich kontakt z realnym zwierzęciem wygląda inaczej niż w filmach, to najmniejszy z możliwych problemów.
Gorszy scenariusz to naśladowanie zachowań z internetu: próby głaskania dzikich zwierząt, zbliżenia, karmienia, dotykania. Tu stawką jest zdrowie i życie.
Coraz większa część viralowych filmów nie przedstawia już prawdziwych zwierząt. To nagrania generowane przez AI, które wyglądają realistycznie, a równocześnie nie mają nic wspólnego z zachowaniami zwierząt w naturze.
Przykłady? Zwierzęta skaczące na trampolinie, naciskające dzwonek do drzwi „dla żartu”, zatrzymujące ciężarówki, by „zapobiec wypadkowi”, wykonujące ludzkie gesty i tańce. W wielu nagraniach powtarza się motyw przynoszenia przez dzikie zwierzęta swoich młodych do ludzkich domów. W tych filmikach ludzie pomagają uratować młode, po czym między ludźmi a zwierzętami nawiązuje się więź.
Jest to antropomorfizacja w czystej postaci – przypisywanie zwierzętom ludzkich cech i motywacji. Problem polega na tym, że miliony odbiorców – w tym dzieci – uznają takie filmy za prawdziwe.
W efekcie powstaje fałszywy obraz przyrody, w którym zwierzęta nie są zwierzętami, lecz zabawkami, bohaterami bajek, obiektami, które mają nas rozśmieszyć. A to bezpośrednio wpływa na nasze postrzeganie dzikich zwierząt, ich potrzeb i ochrony przyrody w ogóle.
Bo dlaczego mielibyśmy chronić coś, czego nie rozumiemy i na temat czego mamy nieprawdziwe wyobrażenia?
Niebezpieczne konsekwencje dla ochrony przyrody
Filmiki generowane przez AI kształtują społeczne rozumienie relacji człowieka z dziką przyrodą. Często pokazują nieistniejące reakcje, jak wdzięczność wobec ludzi, czy przyjaźń dzikich zwierząt z ludźmi, co może sugerować, że ingerencja człowieka jest pożądana.
Postawy wobec zwierząt zaczynają być kształtowane w oparciu o emocje, a nie o wiedzę naukową - biologię, etologię, ekologię.
Część treści tworzona jest również w celu szerzenia strachu przed zwierzętami. Środowiska łowieckie wykorzystują zdjęcia polskich miejscowości, na które „nakładają” za pomocą AI wilcze rodziny liczące dziesiątki osobników. W rzeczywistości wilcza rodzina na nizinach liczy 6-8 osobników. Takie manipulacje służą domaganiu się odstrzałów.
Prawdziwa ochrona przyrody to ochrona systemowa, np. siedlisk, to wiedza o zależnościach między organizmami. Ingerencja w życie potomstwa dzikich zwierząt dla przyjaźni, zaufania i wdzięczności nie jest ochroną - jest szkodliwa praktyką zagrażającą życiu zwierząt, i ludzi.
„Rozrywka” kosztem istot żywych
Media społecznościowe są oparte na emocjach. Twórcy chcą zasięgów. A zwierzęta – zwłaszcza rasowe, o dużych oczach, puszystych pyskach i „maskotkowym” wyglądzie – przyciągają uwagę jak magnes.
Niektóre rasy cierpią podwójnie: są wykorzystywane jako rekwizyty, a ich naturalne potrzeby pozostają całkowicie ignorowane.
Znęcanie się nad zwierzęciem nie zawsze wygląda jak przemoc fizyczna. Czasem to: zmuszanie do nienaturalnych pozycji, pozbawienie możliwości swobodnego ruchu, brak możliwości realizowania potrzeb gatunkowych, tresura oparta na przymusie lub karze.
Najnowsze koncepcje dobrostanu podkreślają, że kluczowa jest emocjonalna jakość życia zwierzęcia – jego przeżycia, komfort, emocje i poczucie bezpieczeństwa.
Czy zwierzę może czuć się dobrze, gdy jest zmuszane do leżenia na plecach, smarowania kremem, suszenia futra suszarką, noszenia maseczek, udawania ludzkich zachowań?
Odpowiedź jest oczywista.
Jak się bronić przed dezinformacją?
Potrzebujemy większej czujności wobec treści ze zwierzętami. Oto pytania, które powinniśmy sobie zadawać: Czy to zachowanie jest naturalne dla tego gatunku? Czy zwierzę prezentuje objawy stresu – zamrożenie, sztywność, ziewanie, oblizywanie się? Czy scena nie jest wygenerowana przez AI? Czy nie utrwala fałszywych wyobrażeń o dzikiej przyrodzie?
Dziś, gdy nawet eksperci otrzymują od znajomych „urocze filmiki”, powinniśmy szczególnie uważać. Bo te materiały nie tylko zniekształcają wiedzę o zwierzętach. One kształtują sposób, w jaki odnosimy się do całej przyrody. "
Całość: link w komentarzu.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Edit: w odpowiedzi na pytania co z kotem, czy ktoś pomógł oraz na porady, aby go łapać - kot pokazał się tam po raz pierwszy i jak na razie ostatni. Pokazałam go na wypadek, gdyby był kotem poszukiwanym.
Taki "kołtun" spędził tą noc w budce przy ul. Jackowskiego (Bydgoszcz). Może ktoś widział ogłoszenia o zaginięciu.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
Kolejne koty, które zimą nie zamarzają. Tym razem karmnik przy ul. Gałczyńskiego uzupełniany w karmę dla kotów (i nie tylko dla nich) przez panią Anetę. Dwie kotki i dwa kocury z nagrań były kastrowane na początku zeszłego roku.
Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej
0 CommentsSkomentuj na Facebooku
