Strona Główna

Comments Box SVG iconsUsed for the like, share, comment, and reaction icons
Cover for 𝐊𝐨𝐭𝐲 𝐒𝐎𝐒
10
𝐊𝐨𝐭𝐲 𝐒𝐎𝐒

𝐊𝐨𝐭𝐲 𝐒𝐎𝐒

Główne działania fundacji to zapobieganie rozrastaniu się populacji kotów poprzez kastracje.
Fundacja nie przyjmuje kotów, nie prowadzi adopcji.

Nr konta 28 2030 0045 1110 0000 0414 8000

Plejada gwiazd wśród organizacji, które tak dzielnie walczą z bezdomnością psów i kotów w Polsce.

Nie sądzę, żebym dożyła czasów, w których koty żyjące na wolności przestaną być powszechnym widokiem. I nie dlatego, że nie stać nas na skuteczne ograniczenie ich rozmnażania. Pieniądze nie są tu największą przeszkodą. Problemem jest mentalność i wynikające z niej priorytety. Na rozwiązanie problemu środków zawsze „brakuje”, dopóki nie uznamy, że problem rzeczywiście wymaga rozwiązania. A dopóki będziemy traktować kontrolę populacji kotów jako sprawę drugorzędną, nic się zasadniczo nie zmieni.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Plejada gwiazd wśród organizacji, które tak dzielnie walczą z bezdomnością psów i kotów w Polsce.

Nie sądzę, żebym dożyła czasów, w których koty żyjące na wolności przestaną być powszechnym widokiem. I nie dlatego, że nie stać nas na skuteczne ograniczenie ich rozmnażania. Pieniądze nie są tu największą przeszkodą. Problemem jest mentalność i wynikające z niej priorytety. Na rozwiązanie problemu środków zawsze „brakuje”, dopóki nie uznamy, że problem rzeczywiście wymaga rozwiązania. A dopóki będziemy traktować kontrolę populacji kotów jako sprawę drugorzędną, nic się zasadniczo nie zmieni.

Mirka.

Wczoraj pani Katarzyna zabrała na kastrację kolejną kotkę ze wsi Kaźmierowo i do kastracji zostały na pewno jeszcze dwie.
12 kotek w jednym miejscu. 😱

Z kolei pan Stanisław szykuje się do pierwszego łapania kotki, którą karmi wraz z rodziną przy ul. Toruńskiej. Szkoda, że dopiero w tym roku, bo już w zeszłym miała 2 kocięta, którym znaleziono domy. Trójce z nagrania domów się już nie znajdzie.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Efekt wczorajszego łapania we wsi Kaźmierowo to 3 kotki i kocur. Jedna z kotek wymagała usunięcia zębów. Kocur będzie wymagał jeszcze korekty powiek.

Jest tam co najmniej jeszcze jedna niekastrowana kotka, przy której został niespełna 3 miesięczny kociak i ją pani Katarzyna ma zamiar złapać w przyszłym tygodniu.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Jedna Kasia powiedziała drugiej Kasi o kocim problemie we wsi Kaźmierowo (gmina Nakło).

Katarzyna Hennig nie usiedzi wiedząc o rozmnażających się kotach i pojechała na rekonesans, który zakończył się zabraniem kociąt. Jednemu z nich na pewno uratowało życie. Poprosiła Powszechną Sterylizację o sfinansowanie kastracji www.facebook.com/share/v/1Bq5CnDaeS/ ,a mnie o pomoc w łapaniu, bo z małą klatką zapewne trwałoby to dłużej. Dzisiaj miało pojechać do lecznicy 6 kotek i tyle pojechało. Jutro spróbujemy złapać kolejne.
Na kocięta z Kaźmierowa pani Katarzyna założyła zbiórkę, ale kiepsko idzie.

Post może mieć słabsze zasięgi, bo zawiera link, a nagranie nie jest krótką rolką — choć pokazuje tylko fragmenty dzisiejszej akcji. Dlatego tym bardziej proszę: udostępnijcie.
❤️ Proszę, dorzućcie choć kilka złotych, jeśli możecie: zrzutka.pl/tmkp8w

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Ostatnia dorosła kotka z przychodzących na teren firmy przy ul. Ołowianej została dzisiaj złapana i wykastrowana.
Na początku przyszłego roku trzeba będzie zabrać się za łapanie młodzików.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Prawdę mówiąc, Fundacja Koty SOS niewiele robi. No bo czym tu się chwalić? Codzienne dokarmianie góra 14 kotów w 5 oddalonych od siebie miejscach to przecież żadna wielka działalność. Są karmiciele, którzy mają pod opieką całe stada. Sama miałam kiedyś około 80 kotów.

Dziś jest ich znacznie mniej i nie szukam nowych.

Więc jako Fundacja Koty SOS naprawdę nie mam potrzeby robić z tego wielkiego „sukcesu”.

Ale jest jeszcze grupa Koty SOS działająca w ramach Fundacji Sedeka. I tutaj już można podać konkretne liczby.

Z pieniędzy z odpisów 1,5% za 2024 rok opłaciliśmy kastrację:

🐱 83 kotek
🐱 20 kocurów
💰 23 671,00 zł

Na zdjęciach jest 6 kotek przywiezionych dzisiaj przez panią Joanna Krysiak ze wsi Łąsko. To 6 z 19 kotek wykastrowanych w ciągu ostatniego miesiąca tylko z tej jednej wsi.

W tej chwili czekają na opłacenie kastracje kolejnych:

31 kotek i 6 kocurów.

I właśnie dlatego, kiedy ktoś mówi, że „przecież to tylko kilka kotów”, mam ochotę zapytać: kilka razy ile?

Bo za każdym jednym kotem jest łapanka, transport, zabieg i rachunek do zapłacenia.

Nie mamy setek uratowanych kotów. Nie prowadzimy schroniska. Nie robimy spektakularnych akcji, które można pokazać w telewizji.

Robimy kastracje. Jednego kota po drugim.

I dzięki temu tych kotów będzie po prostu mniej.

A chyba właśnie o to w tym wszystkim chodzi.

P.S.

Zdjęcia jak i tekst poprawione przez ChatGPT. Oryginale zdjęcia wstawiam w komentarzach a jeśli chodzi o tekst to większość osób śledzących tą stronę wie, że nie jestem dobra w te klocki.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Prawdę mówiąc, Fundacja Koty SOS niewiele robi. No bo czym tu się chwalić? Codzienne dokarmianie góra 14 kotów w 5 oddalonych od siebie miejscach to przecież żadna wielka działalność. Są karmiciele, którzy mają pod opieką całe stada. Sama miałam kiedyś około 80 kotów.

Dziś jest ich znacznie mniej i nie szukam nowych.

Więc jako Fundacja Koty SOS naprawdę nie mam potrzeby robić z tego wielkiego „sukcesu”.

Ale jest jeszcze grupa Koty SOS działająca w ramach Fundacji Sedeka. I tutaj już można podać konkretne liczby.

Z pieniędzy z odpisów 1,5% za 2024 rok opłaciliśmy kastrację:

🐱 83 kotek
🐱 20 kocurów
💰 23 671,00 zł

Na zdjęciach jest 6 kotek przywiezionych dzisiaj przez panią Joanna Krysiak ze wsi Łąsko. To 6 z 19 kotek wykastrowanych w ciągu ostatniego miesiąca tylko z tej jednej wsi.

W tej chwili czekają na opłacenie kastracje kolejnych:

31 kotek i 6 kocurów.

I właśnie dlatego, kiedy ktoś mówi, że „przecież to tylko kilka kotów”, mam ochotę zapytać: kilka razy ile?

Bo za każdym jednym kotem jest łapanka, transport, zabieg i rachunek do zapłacenia.

Nie mamy setek uratowanych kotów. Nie prowadzimy schroniska. Nie robimy spektakularnych akcji, które można pokazać w telewizji.

Robimy kastracje. Jednego kota po drugim.

I dzięki temu tych kotów będzie po prostu mniej.

A chyba właśnie o to w tym wszystkim chodzi.

P.S. 

Zdjęcia jak i tekst poprawione przez ChatGPT. Oryginale zdjęcia wstawiam w komentarzach a jeśli chodzi o tekst to większość osób śledzących tą stronę wie, że nie jestem dobra w te klocki.Image attachmentImage attachment+1Image attachment

Budy kupione dzięki wpłatom darczyńców będą służyły kotom z ul. Ołowianej.
Dziękuję za pomoc w realizacji tego pomysłu. ❤️

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Budy kupione dzięki wpłatom darczyńców będą służyły kotom z ul. Ołowianej. 
Dziękuję za pomoc w realizacji tego pomysłu. ❤️

Mirka.Image attachment

Jutro będą składane budy dla kotów z ul. Ołowianej a póki co kolejne nagranie a w nim szary kociak prezentuje zdrowe oczy. Niespełna miesiąc temu wydawało się, że z lewym okiem, które miał o sklejone powieki sprawa będzie poważna. Poradził sobie sam z infekcją czy też w innym miejscu ktoś poratował go lekami?
Czarna kotka i kocur z tego nagrania są do kastracji, ale przychodzą nieregularnie i nie mam jeszcze planu co ich łapania.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Jedna z moich kamer wróciła na ul. Ołowianą. Z kastrowanych kotów nie widziałam jeszcze czarnego kocura, który nie był z tego stada. Do złapania na kastrację została czarna kotka i przychodzi ona tam nadal. Doliczyłam się 8 kociąt a dzisiaj namierzyłam kociaka, który miał chore oko. Wygląda na to, że z okiem nie było tak źle o czym można się przekonać porównując jak było i jak jest teraz.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

❤️❤️❤️Zbiórka osiągnęła cel.
Ogromnie dziękuję za darowizny i udostępnienia.❤️❤️❤️

Proszę o wsparcie zakupu trzech bud dla wolno żyjących kotów. Budki zapewnią im schronienie przed zimnem, deszczem i wiatrem.

Każda wpłata przybliża nas do zakupu wszystkich trzech bud.

zbiórka - zrzutka.pl/eg57vg
... Zobacz więcejZobacz Mniej

❤️❤️❤️Zbiórka osiągnęła cel.  
Ogromnie dziękuję za darowizny i udostępnienia.❤️❤️❤️

Proszę o wsparcie zakupu trzech bud dla wolno żyjących kotów. Budki zapewnią im schronienie przed zimnem, deszczem i wiatrem.

Każda wpłata przybliża nas do zakupu wszystkich trzech bud. 

zbiórka - https://zrzutka.pl/eg57vg

Tym razem na działkę przy ul. Połczyńskiej udałam się przed przyjazdem pani Małgorzaty. Kociętom dałam jeść poza klatką i czekałam na ich matkę. Kotka przyszła i nawet weszła do klatki, ale z altany nie miałam dobrego widoku i nie byłam pewna, czy to na pewno ona. Poza tym kotka zamiast zabrać się za jedzenie, wyszła z klatki, podeszła pod altanę i zamiauczała do mnie.
Wzięłam więc drugi talerz z karmą. Kotka zachowała się dokładnie tak jak wcześniej, przy pani Małgorzacie. Nie musiałam czekać, aż zacznie jeść. Widząc jej zachowanie, wiedziałam już, że mogę zamknąć klatkę, gdy tylko podejdzie do talerzy

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Przeważnie łatwiej łapie się kotki mające potomstwo dlatego, że młodzież pierwsza wchodzi do klatki i po najedzeniu się wychodzi z niej, więc daje złudzenie bezpiecznego miejsca, ale nie jest to regułą.

W miniony czwartek dzięki pomoc Pierogi Z Sercem pojechałam na działkę przy ul. Połczyńskiej, aby złapać ciężarną kotkę, która w tym roku urodziła już piątkę kociąt. Kocięta wchodziły do klatki i wychodziły. Kotka przybiegła na wołanie pani Małgorzaty, ale po chwili odeszła nie wróciła. Nie było sensu dłużej czekać, więc zostawiłam cały majdan, aby sprawdzić czy w ogóle wejdzie do klatki. Pierwszej nocy nie pokazała się wcale. W piątek pani Małgorzata dała się jej najeść w niewielkiej odległości od klatki myśląc, że kotka ma problem właśnie z takim sprzętem. Dopiero w nocy okazało się, że problem leży w kociętach. Wczoraj młode dostały jeść w innym miejscu i kotka po raz pierwszy weszła do klatki nawet przy pani Małgorzacie. Najedzone kocięta zapewne spały, kiedy wróciła później i spędziła w klatce aż 13 minut. W nocy uciekła z niej po niespełna 3 minutach, bo zaczęły podchodzić jej dzieci.

Wiemy jak postępować i we wtorek musi się udać jej łapanie. Kastracja aborcyjna jest umówiona na godz. 17.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Ogromnie dziękuję wszystkim darczyńcom, dzięki którym koty z ul. Ołowianej mają niezły zapas karmy. ❤️🧡💛

Wczoraj udało się złapać 3 kotki i 4 kocury. Z dorosłych kotów zostały jeszcze 2, z czego jeden na pewno jest kocurem.

Przy drugim zamknięciu klatki najmniejszy kociak wyszedł zza węgła pod drzwi dokładnie w momencie, kiedy zwolniłam blokadę. Nie widziałam go, ale proszę się nie obawiać — nic mu się nie stało.

W komentarzu wstawiam:
🐾 moment zamykania klatki w zwolnionym tempie,
🐾 późniejsze nagranie z tym maluchem,
🐾 nagranie z pozostałą dwójką dorosłych kotów.

Mirka.

P.S.

Pokazał się jeszcze jeden dorosły kot. Prawdopodobnie kotka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Wczoraj miałam łapać koty przy ul. Ołowianej, jednak za dnia panuje tam zbyt duży ruch, dlatego zostawiłam klatkę, a samo łapanie przełożyłam na najbliższy poniedziałek.

Problem z kotami zaczął się, jak to niestety często bywa, od dokarmiania dwóch kotek. Dziś w tym miejscu są już również młode koty urodzone w zeszłym roku oraz tegoroczny przychówek. Jeden z kociaków ma chore oko, pojawił się też niedawno kolejny maluch i nie wiadomo, czy należy do tego stada.

Koty są głodne, a ich stan wskazuje na to, że mogą mieć również problemy z pasożytami. Niestety nie jestem w stanie zapewnić im karmy, ponieważ zwyczajnie mnie na to nie stać. Koszt kastracji może dodatkowo wzrosnąć, jeśli konieczne będzie podanie preparatu typu spot-on na pasożyty.

Nie będę też w stanie zająć się kociakiem z chorym okiem. Szczerze mówiąc, lepiej byłoby, gdyby w dniu łapania się nie pojawił, ponieważ nie mam możliwości zapewnienia mu dalszej opieki i leczenia.

Piszę o tym otwarcie, bo samo zwrócenie uwagi na problem nie rozwiąże sytuacji. Każdego, kto oburza się na moje podejście do tych kotów, serdecznie zapraszam do realnej pomocy — czy to w postaci karmy, wsparcia kosztów leczenia i kastracji, czy zapewnienia opieki potrzebującym kociakom.

Ja również chciałabym móc zrobić więcej. Niestety, moje możliwości są ograniczone.

Mirka.

Dane do wysyłki karmy podam na priv. Wystarczy zapytać o nie w komentarzu.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Scenka z karmnika przy ul. Gałczyńskiego. To miejsce było moim pierwszym punktem, w którym w latach 2011–2021 łapałam koty na kastracje i dokarmiałam je. Dziś zajmuje się nimi pani Aneta, a na nagraniu pojawia się jeden z nowych mieszkańców tego rejonu.

Jakiś czas temu ktoś z DPS zostawił kartkę z żądaniem usunięcia „budek”. Po tym, jak pani Aneta wystąpiła z prośbą o zgodę na karmnik i kamerę, sprawa przestała być aktualna. I bardzo dobrze. Koty są tam karmione nie tylko zgodnie z obowiązującymi przepisami, ale również za zgodą właściciela terenu.

Niestety, na Jarach – w okolicy ulic Gwieździstej, Mglistej i Pochyłej – nadal co jakiś czas pojawiają się osoby, którym przeszkadza obecność kotów i ich dokarmianie.

Ostatnio pewien mieszkaniec jednego z domów przy końcu Mglistej zaczepił panią Ritę i oznajmił, że nie podoba mu się karmienie kotów, że wcześniej tego nie było, a teraz przeszkadza mu hałas. Straszył zgłoszeniem na Policję.

Tylko jaki hałas?

Bo z tego, co wiadomo, koty raczej nie robią za alarm. Za to psy mieszkających tam ludzi – owszem. I to właśnie ten niezadowolony mieszkaniec ma dwa małe, ale wyjątkowo hałaśliwe psy. Droga natomiast jest publiczna i każdy ma prawo nią chodzić – nawet wieczorem czy w nocy.

Na początku miesiąca wrzuciłam również do skrzynki na listy tego pana pismo dotyczące skradzionego karmnika oraz pismo z Urzędu Miasta wyjaśniające prawa dotyczące kotów wolno żyjących. Mimo to nadal zaczepia karmicielkę.

Karmnik do dziś się nie odnalazł.

Dzielnicowy nie raczył nawet odpowiedzieć na mojego maila. Pani Justyna z UM, odpowiedzialna za gminny program, również nie była w stanie wskazać rozwiązania, ponieważ w tym miejscu nie ma nawet skrawka terenu pozostającego wyłącznie we władaniu miasta.

I właśnie dlatego warto przestać traktować koty wolno żyjące jak „problem”, który można rozwiązać kartką z żądaniem usunięcia karmnika albo zaczepianiem osoby, która je dokarmia.

Koty nie pojawiły się wczoraj. Nie są własnością karmicieli. Nie można ich po prostu „usunąć”, bo komuś przeszkadza ich obecność.

Jeżeli komuś naprawdę przeszkadza hałas, zacznijmy od ustalenia, co ten hałas faktycznie powoduje, zamiast automatycznie obwiniać koty.

A jeśli ktoś ma wątpliwości co do zasad dokarmiania kotów wolno żyjących – zamiast urządzać prywatne polowanie na karmniki i karmicieli, warto najpierw zapoznać się z przepisami i stanowiskiem miasta.

Bo przestrzeń publiczna jest dla wszystkich. Także dla kotów.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Piątka kotów z ul. Orlej nadal w komplecie. Obecnie to miejsce jest bardzo mi nieprzyjazne. Jedna kotka mnie bije, a komary żrą jak wściekłe. Punkt ten znajduje się blisko bydgoskiej Doliny Pięciu Stawów, stąd tyle tam krwiopijców.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Ul. Pochyła w Bydgoszczy.

Podły człowiek, który przeniósł karmnik z niewidocznego i nieużytkowanego miejsca w odkryte miejsce za zakrętem ulicy, nie tylko ponownie wysyłał zgłoszenia do Straży Miejskiej i przez aplikację „Czysta Bydgoszcz”, ale najprawdopodobniej przyczynił się również do jego zniknięcia. Na miejscu zostały już tylko kostki brukowe.

O godzinie 6:00 rano karmnika już nie było. Mógł zniknąć nawet tuż po zostawieniu w nim karmy, czyli krótko po godzinie 22:00.

Wiem, że Wydział Gospodarki Odpadami i Straż Miejska nie miały z tym nic wspólnego.

Dopóki nie będzie padał deszcz, koty będą otrzymywały karmę pozostawianą w różnych miejscach – i na pewno ją znajdą. Osoba, która będzie chciała ją zabierać lub utrudniać dokarmianie, będzie musiała się znacznie bardziej wysilić.

W tym czasie będę czekała na informacje z Urzędu Miasta oraz od osób prywatnych, czy uda się znaleźć rozwiązanie pozwalające na ustawienie karmnika u zbiegu ulic Mglistej, Tęczowej i Pochyłej. Są obecnie dwie możliwe opcje.

Jeśli będę musiała postawić nowy karmnik, od razu zamontuję przy nim kamerę obejmującą wyłącznie najbliższy teren wokół karmnika. Jej celem będzie rejestrowanie osób, które próbowałyby przy nim majstrować lub go uszkodzić, bez naruszania prywatności osób korzystających z drogi.

Mirka.

P.S.

Wysłałam maila do dzielnicowego. Na razie tylko tyle mogę zrobić.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Ul. Pochyła w Bydgoszczy.

Podły człowiek, który przeniósł karmnik z niewidocznego i nieużytkowanego miejsca w odkryte miejsce za zakrętem ulicy, nie tylko ponownie wysyłał zgłoszenia do Straży Miejskiej i przez aplikację „Czysta Bydgoszcz”, ale najprawdopodobniej przyczynił się również do jego zniknięcia. Na miejscu zostały już tylko kostki brukowe.

O godzinie 6:00 rano karmnika już nie było. Mógł zniknąć nawet tuż po zostawieniu w nim karmy, czyli krótko po godzinie 22:00.

Wiem, że Wydział Gospodarki Odpadami i Straż Miejska nie miały z tym nic wspólnego.

Dopóki nie będzie padał deszcz, koty będą otrzymywały karmę pozostawianą w różnych miejscach – i na pewno ją znajdą. Osoba, która będzie chciała ją zabierać lub utrudniać dokarmianie, będzie musiała się znacznie bardziej wysilić.

W tym czasie będę czekała na informacje z Urzędu Miasta oraz od osób prywatnych, czy uda się znaleźć rozwiązanie pozwalające na ustawienie karmnika u zbiegu ulic Mglistej, Tęczowej i Pochyłej. Są obecnie dwie możliwe opcje.

Jeśli będę musiała postawić nowy karmnik, od razu zamontuję przy nim kamerę obejmującą wyłącznie najbliższy teren wokół karmnika. Jej celem będzie rejestrowanie osób, które próbowałyby przy nim majstrować lub go uszkodzić, bez naruszania prywatności osób korzystających z drogi.

Mirka.

P.S.

Wysłałam maila do dzielnicowego. Na razie tylko tyle mogę zrobić.

Dzisiejsza łapanka przy ul. Leszczyńskiego. Dwie kotki zdążyły przekazać geny a część kociąt pojechała do schroniska.
Kiedy ludzie zaczną myśleć o kastracji zanim kotka zaciąży a jeśli zaciąży to zanim urodzi.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

W drodze z łapanki, w której jako kierowca i tragarz pomagała mi pani Katarzyna Hennig, zajechałyśmy na ul. Pochyłą. Okazało się, że już wczoraj, zaraz po przestawieniu karmnika na jego pierwotne miejsce, jakiś pan (jest na to naoczny świadek) ponownie przeniósł go na otwartą przestrzeń przy ulicy.

Stwierdziłam, że nie będę się z nim siłować. Skoro ta lokalizacja mu odpowiada, to niech tak będzie. Wycięłam trochę zielska i trawy, żeby dosunąć karmnik bliżej ogrodzenia, a następnie zabezpieczyłam go kostkami brukowymi.

W tym czasie podjechał patrol Straży Miejskiej z tymi samymi funkcjonariuszami, z którymi rozmawiałam wczoraj. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że wzywanie ich do takiego „zdarzenia” jest po prostu bezsensowne. Choć na razie nie mam zgody na ustawienie karmnika, Straż Miejska nie może zakazać dokarmiania kotów, a właśnie temu on służy. Jedynie właściciel terenu, czyli gmina, może żądać jego usunięcia, ponieważ nie jest to kwestia zaśmiecania.

Nie wiem, jak długo jeszcze będę musiała toczyć tę walkę z niektórymi mieszkańcami tego rejonu. Pożyjemy, zobaczymy.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

W drodze z łapanki, w której jako kierowca i tragarz pomagała mi pani Katarzyna Hennig, zajechałyśmy na ul. Pochyłą. Okazało się, że już wczoraj, zaraz po przestawieniu karmnika na jego pierwotne miejsce, jakiś pan (jest na to naoczny świadek) ponownie przeniósł go na otwartą przestrzeń przy ulicy.

Stwierdziłam, że nie będę się z nim siłować. Skoro ta lokalizacja mu odpowiada, to niech tak będzie. Wycięłam trochę zielska i trawy, żeby dosunąć karmnik bliżej ogrodzenia, a następnie zabezpieczyłam go kostkami brukowymi.

W tym czasie podjechał patrol Straży Miejskiej z tymi samymi funkcjonariuszami, z którymi rozmawiałam wczoraj. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że wzywanie ich do takiego „zdarzenia” jest po prostu bezsensowne. Choć na razie nie mam zgody na ustawienie karmnika, Straż Miejska nie może zakazać dokarmiania kotów, a właśnie temu on służy. Jedynie właściciel terenu, czyli gmina, może żądać jego usunięcia, ponieważ nie jest to kwestia zaśmiecania.

Nie wiem, jak długo jeszcze będę musiała toczyć tę walkę z niektórymi mieszkańcami tego rejonu. Pożyjemy, zobaczymy.

Mirka.Image attachmentImage attachment+1Image attachment

Po wyrzuceniu karmnika z ul. Gwieździstej, a następnie z ul. Mglistej, przyszła kolej na ul. Tęczową. Ładne nazwy, ale wolałabym nie mieć powodów, by je odwiedzać. Dzisiaj jednak ponownie trafiłam w ten zakątek Bydgoszczy.

Pierwsze zdjęcie, wykonane 19 lipca, przedstawia karmnik po przestawieniu go z ul. Mglistej. Stał na terenie należącym do miasta, a właściwie do Zarządu Dróg Miejskich.

Wczoraj zadzwonił do mnie mężczyzna przedstawiający się jako pracownik Wydziału Gospodarki Odpadami. Poinformował, że wpłynęło zgłoszenie przez aplikację „Czysta Bydgoszcz”, według którego karmnik powoduje hałas, zaśmiecanie i pojawienie się szczurów. Obiecał przesłać mi zdjęcia otrzymane od osoby zgłaszającej. Sam przyznał, że nie rozumie, na czym miałoby polegać zaśmiecanie, a informacje o hałasie i szczurach wydały mu się mało wiarygodne. Mimo to stwierdził, że musi zareagować na zgłoszenie i przekazać sprawę do Straży Miejskiej lub Zarządu Dróg. Maila jednak nie otrzymałam.

Dzisiaj zadzwonił do mnie funkcjonariusz Straży Miejskiej w sprawie zgłoszenia dotyczącego karmnika przy ul. Pochyłej. W tym momencie coś przestało mi się zgadzać, ponieważ od ul. Pochyłej karmnik nie był widoczny. Zgłoszenie pochodziło od osoby prywatnej.

Pojechałam z funkcjonariuszami Straży Miejskiej na miejsce „przestępstwa” i zobaczyłam to, co widać na drugim zdjęciu. Karmnik został przestawiony kilkadziesiąt metrów dalej, na otwartą przestrzeń. W oddali widać trafostację, spod której musiał zniknąć.

Przeniosłam karmnik z powrotem na jego pierwotne miejsce i ustawiłam go bokiem do ul. Tęczowej. Zrobiłam tak, ponieważ nie wiem, czy jego przestawienie nie było pomysłem karmicielki. Od awantury pod trafostacją nie odbiera ode mnie telefonów ani nie odpisuje na SMS-y. Dałam jej czas do jutra na kontakt. Jeśli się nie odezwie, zabiorę karmnik i wykorzystam go dla kotów, które dokarmiam przy ul. Orlej. Ten, którego tam używam, jest już mocno zużyty.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Po wyrzuceniu karmnika z ul. Gwieździstej, a następnie z ul. Mglistej, przyszła kolej na ul. Tęczową. Ładne nazwy, ale wolałabym nie mieć powodów, by je odwiedzać. Dzisiaj jednak ponownie trafiłam w ten zakątek Bydgoszczy.

Pierwsze zdjęcie, wykonane 19 lipca, przedstawia karmnik po przestawieniu go z ul. Mglistej. Stał na terenie należącym do miasta, a właściwie do Zarządu Dróg Miejskich.

Wczoraj zadzwonił do mnie mężczyzna przedstawiający się jako pracownik Wydziału Gospodarki Odpadami. Poinformował, że wpłynęło zgłoszenie przez aplikację „Czysta Bydgoszcz”, według którego karmnik powoduje hałas, zaśmiecanie i pojawienie się szczurów. Obiecał przesłać mi zdjęcia otrzymane od osoby zgłaszającej. Sam przyznał, że nie rozumie, na czym miałoby polegać zaśmiecanie, a informacje o hałasie i szczurach wydały mu się mało wiarygodne. Mimo to stwierdził, że musi zareagować na zgłoszenie i przekazać sprawę do Straży Miejskiej lub Zarządu Dróg. Maila jednak nie otrzymałam.

Dzisiaj zadzwonił do mnie funkcjonariusz Straży Miejskiej w sprawie zgłoszenia dotyczącego karmnika przy ul. Pochyłej. W tym momencie coś przestało mi się zgadzać, ponieważ od ul. Pochyłej karmnik nie był widoczny. Zgłoszenie pochodziło od osoby prywatnej.

Pojechałam z funkcjonariuszami Straży Miejskiej na miejsce „przestępstwa” i zobaczyłam to, co widać na drugim zdjęciu. Karmnik został przestawiony kilkadziesiąt metrów dalej, na otwartą przestrzeń. W oddali widać trafostację, spod której musiał zniknąć.

Przeniosłam karmnik z powrotem na jego pierwotne miejsce i ustawiłam go bokiem do ul. Tęczowej. Zrobiłam tak, ponieważ nie wiem, czy jego przestawienie nie było pomysłem karmicielki. Od awantury pod trafostacją nie odbiera ode mnie telefonów ani nie odpisuje na SMS-y. Dałam jej czas do jutra na kontakt. Jeśli się nie odezwie, zabiorę karmnik i wykorzystam go dla kotów, które dokarmiam przy ul. Orlej. Ten, którego tam używam, jest już mocno zużyty.

Mirka.Image attachmentImage attachment

Budujące, że ktoś nie odpuszcza i okazuje się, że ma za sobą prawo.

"Koty wolno żyjące odstraszają gryzonie oraz zapobiegają ich rozmnażaniu się na osiedlach. Nie wszyscy dostrzegają te korzyści.
Kilka lat temu przy ul. Jagiełły 56-latek zniszczył trzy budki dla kotów. Sąd orzekł jego winę, wymierzył karę grzywny, zobowiązał do naprawienia szkód oraz obciążył kosztami postępowania.
W ubiegłym roku Komisariat Policji w Knurowie odmówił stowarzyszeniu wniesienia wniosku o ukaranie do sądu z powodu niewykrycia sprawcy zniszczenia budki dla kotów wartej 300 zł. Dzięki determinacji wolontariuszek wandala z ul. Pocztowej udało się namierzyć. Sąd wymierzył mu karę grzywny (300 zł), zobowiązał go do zapłaty na rzecz stowarzyszenia równowartości zniszczonej budki oraz obciążył kosztami postępowania sądowego.
- Prawo jest po naszej stronie – podkreśla przewodnicząca stowarzyszenia. – Zatrważające, gdy tej świadomości nie mają służby powołane do pilnowania porządku.
Dwa miesiące temu skontaktowała się z nami pani Arleta, by zwrócić uwagę na zachowanie pewnego mieszkańca ul. Reymonta i reakcję dzielnicowego.
- Kazał mojej 85-letniej mamie, która dokarmia koty na ul. Krasickiego, dać budki do śmietnika. (…) Rozmawiałam w tej sprawie z dzielnicowym, ale on chyba też jest mało empatyczny, bo powiedział, że koty mogą przecież przeszkadzać temu panu, a moja mama może je sobie wziąć do domu – żaliła się nasza rozmówczyni.
W myśl przepisów kotów wolno żyjących nie wolno odławiać, ani umieszczać w schroniskach. W oparciu o uchwałę Rady Miasta Knurów oraz umowę z gminą, działaczki Stowarzyszenia Opieki Nad Zwierzętami na Rzecz Kotów Wolno Żyjących w Knurowie kontrolują populację dzikich kotów w mieście oraz dbają, żeby zwierzęta miały co jeść i gdzie się schronić jesienią i zimą.
- Zgodnie z prawem kotom wolno żyjącym należy się ochrona. Znęcanie się nad nimi jest karane prawem – przypomina przewodnicząca stowarzyszenia i zapowiada, że zarówno niszczenie kocich budek, jak i utrudnianie pracy wolontariuszkom będą zgłaszane odpowiednim służbom."
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Budujące, że ktoś nie odpuszcza i okazuje się, że ma za sobą prawo. 

Koty wolno żyjące odstraszają gryzonie oraz zapobiegają ich rozmnażaniu się na osiedlach. Nie wszyscy dostrzegają te korzyści.  
Kilka lat temu przy ul. Jagiełły 56-latek zniszczył trzy budki dla kotów. Sąd orzekł jego winę, wymierzył karę grzywny, zobowiązał do naprawienia szkód oraz obciążył kosztami postępowania. 
W ubiegłym roku Komisariat Policji w Knurowie odmówił stowarzyszeniu wniesienia wniosku o ukaranie do sądu z powodu niewykrycia sprawcy zniszczenia budki dla kotów wartej 300 zł. Dzięki determinacji wolontariuszek wandala z ul. Pocztowej udało się namierzyć. Sąd wymierzył mu karę grzywny (300 zł), zobowiązał go do zapłaty na rzecz stowarzyszenia równowartości zniszczonej budki oraz obciążył kosztami postępowania sądowego.
- Prawo jest po naszej stronie – podkreśla przewodnicząca stowarzyszenia. – Zatrważające, gdy tej świadomości nie mają służby powołane do pilnowania porządku. 
Dwa miesiące temu skontaktowała się z nami pani Arleta, by zwrócić uwagę na zachowanie pewnego mieszkańca ul. Reymonta i reakcję dzielnicowego.
- Kazał mojej 85-letniej mamie, która dokarmia koty na ul. Krasickiego, dać budki do śmietnika. (…) Rozmawiałam w tej sprawie z dzielnicowym, ale on chyba też jest mało empatyczny, bo powiedział, że koty mogą przecież przeszkadzać temu panu, a moja mama może je sobie wziąć do domu – żaliła się nasza rozmówczyni.
W myśl przepisów kotów wolno żyjących nie wolno odławiać, ani umieszczać w schroniskach. W oparciu o uchwałę Rady Miasta Knurów oraz umowę z gminą, działaczki Stowarzyszenia Opieki Nad Zwierzętami na Rzecz Kotów Wolno Żyjących w Knurowie kontrolują populację dzikich kotów w mieście oraz dbają, żeby zwierzęta miały co jeść i gdzie się schronić jesienią i zimą. 
- Zgodnie z prawem kotom wolno żyjącym należy się ochrona. Znęcanie się nad nimi jest karane prawem – przypomina przewodnicząca stowarzyszenia i zapowiada, że zarówno niszczenie kocich budek, jak i utrudnianie pracy wolontariuszkom będą zgłaszane odpowiednim służbom.Image attachment

Czarny kastrat, z którym niedawno bił się w karmniku rudy ponownie zaryzykował powrotu i tym razem nie było konfrontacji z najeźdźcą. Chciałabym dorwać rudego, aby został wykastrowany, ale przychodzi nieregularnie i przeważnie po zamknięciu bramy, za którą stoi karmnik.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Na marginesie sprawy kotów z ul. Gwieździstej chciałabym odnieść się do kwestii hejtu.
Załączony obrazek to wizytówka strony, którą również prowadzę. Tak znajduję na to czas. Znajduję, bo sama ustalam sobie co robić i kiedy.
Stronę założyłam po aferze Fundacji Ada w sprawie ataku na ich domki w Żurawicy jaki przeprowadzili "terroryści działający na zlecenie hejterów". W gronie tych hejterów musiałam znaleźć się i ja, gdyż już wcześniej Ada groziła mi sądem. Wstawiając posty o wspomnianym ataku podałam dowody na to, że nikt nie zrywał desek z elewacji domków, gdyż farba schodziła kilka miesięcy wstecz co widać na filmikach wstawionych przez Adę. Po tym odkryciu "ciocia Iza" obecna dzisiaj wiece prezes fundacji nagrała rolkę posilając dwójką pracowników Ady i stanowczo zaprzeczyła temu, bo "jakiś debil pisze, że myśmy mieli to wcześniej". Po mojej stronie i innych osób były dowody a po stronie pracowników Ady jedynie słowa. Jednak dzięki dużej liczbie obserwujących Ada do dzisiaj utrzymuje tą wersję, bo liczy się ich prawda.
Co jest w tym hejtem?
Ostatnio pokazałam jak gładko przychodzi kłamstwo i manipulacja prezesowi Fundacji Psie Sanktuarium, że zaczynając sprawę odbioru zwierząt z gospodarstwa pod Zamościem świadomie kłamał od samego początku. Na stronie fundacji są jedynie jego kłamliwe wyjaśnienia i to jemu ludzie piszą "proszę się nie przejmować i robić swoje". Oczywiście pan Marcin zablokował tam moje konto i wszystkie strony jakie założyłam, aby mieć możliwość reakcji emotką w nadziei, że zwrócę uwagę ludzi tam piszących.
Na FB bardzo łatwo ludzi oszukać. Równie łatwo z piszących prawdę zrobić hejterów. To słowo stało się zbyt modne i całkiem zatraciło swoje znaczenie.
Co ciekawe na stronie Kłamstwo ma krótkie nogi. są moje dane. Jest numer telefonu i po ujawnieniu kłamstw pana Marcina miałam tylko 1 telefon z gratulacjami i nadzieją, że nie odpuszczę temu kłamcy. Nie doświadczam "hejtu".

Bardzo proszę nie pisać mi tutaj, abym zajęła się pomocą kotom zamiast takimi bzdurami, ani że szkodzi to wizerunkowi mojej fundacji. Kotów nadal mam za dużo do ogarnięcia a na wizerunku niespecjalnie mi zależy. Wolałabym, aby ludzie byli świadomi jak i komu pomagać. Jak weryfikować uczciwość proszących o darowizny.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Na marginesie sprawy kotów z ul. Gwieździstej chciałabym odnieść się do kwestii hejtu. 
Załączony obrazek to wizytówka strony, którą również prowadzę. Tak znajduję na to czas. Znajduję, bo sama ustalam sobie co robić i kiedy.
Stronę założyłam po aferze Fundacji Ada w sprawie ataku na ich domki w Żurawicy jaki przeprowadzili terroryści działający na zlecenie hejterów. W gronie tych hejterów musiałam znaleźć się i ja, gdyż już wcześniej Ada groziła mi sądem. Wstawiając posty o wspomnianym ataku podałam dowody na to, że nikt nie zrywał desek z elewacji domków, gdyż farba schodziła kilka miesięcy wstecz co widać na filmikach wstawionych przez Adę. Po tym odkryciu ciocia Iza obecna dzisiaj wiece prezes fundacji nagrała rolkę posilając dwójką pracowników Ady i stanowczo zaprzeczyła temu, bo jakiś debil pisze, że myśmy mieli to wcześniej. Po mojej stronie i innych osób były dowody a po stronie pracowników Ady jedynie słowa. Jednak dzięki dużej liczbie obserwujących Ada do dzisiaj utrzymuje tą wersję, bo liczy się ich prawda.
Co jest w tym hejtem?
Ostatnio pokazałam jak gładko przychodzi kłamstwo i manipulacja prezesowi Fundacji Psie Sanktuarium, że zaczynając sprawę odbioru zwierząt z gospodarstwa pod Zamościem świadomie kłamał od samego początku. Na stronie fundacji są jedynie jego kłamliwe wyjaśnienia i to jemu ludzie piszą proszę się nie przejmować i robić swoje. Oczywiście pan Marcin zablokował tam moje konto i wszystkie strony jakie założyłam, aby mieć możliwość reakcji emotką w nadziei, że zwrócę uwagę ludzi tam piszących.
Na FB bardzo łatwo ludzi oszukać. Równie łatwo z piszących prawdę zrobić hejterów. To słowo stało się zbyt modne i całkiem zatraciło swoje znaczenie. 
Co ciekawe na stronie Kłamstwo ma krótkie nogi. są moje dane. Jest numer telefonu i po ujawnieniu kłamstw pana Marcina miałam tylko 1 telefon z gratulacjami i nadzieją, że nie odpuszczę temu kłamcy. Nie doświadczam hejtu.

Bardzo proszę nie pisać mi tutaj, abym zajęła się pomocą kotom zamiast takimi bzdurami, ani że szkodzi to wizerunkowi mojej fundacji. Kotów nadal mam za dużo do ogarnięcia a na wizerunku niespecjalnie mi zależy. Wolałabym, aby ludzie byli świadomi jak i komu pomagać. Jak weryfikować uczciwość proszących o darowizny. 

Mirka.

Wczoraj przy ul. Mglistej było grubo. Krzyki, szarpanina i rękoczyny. Nie jakieś straszne, ale niewybaczalne. Nie tak załatwia się problemy.
A chciałam jedynie pomóc karmicielce, która karmi koty rozstawiając codziennie tacki z karmą i zabiera je kiedy zjedzą. Na później zostawia im nieco suchego wsuwając za ogrodzenie cudzej posesji. Wczoraj zrozumiałam, że taki system wynika niekoniecznie z niechęci ludzi do kotów tylko nieumiejętności rozwiązywania konfliktów jak i braku przewidywania konsekwencji własnych czynów. Obie strony (państwo mieszkający na przeciwko jak i karmicielka) wyolbrzymili problem i zastosowali nieadekwatne do niego środki. W mojej opinii obie strony powinny obecnie wykluczyć z tego konfliktu Policję, bo żadna z nich nie jest bez winy.
I pomyśleć, że problem karmienia 4 kotów stał się czymś takim, bo ktoś uznał, że "rządzę" się na terenie, który mi udostępnił i wystawił w nocy karmnik i kamerę na ulicę. Gdyby koty tam zostały nie byłoby żadnego problemu.
Do obecnego konfliktu przyczynił się kot właścicielski, który wchodzi na samochody.

Na nagraniu kotka urodzona przy ul. Gwieździstej kastrowana aborcyjnie 28 kwietnia tego roku.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Brak łapy i wychodzący. 🤦‍♀️ ... Zobacz więcejZobacz Mniej

Do karmnika przy ul. Mglistej trafia już trójka kotów z ul. Gwieździstej. Brakuje jeszcze jednego kocura. On był najbardziej płochliwy. Trzymał się siostrą podobnie umaszczoną jak on (czarne z białymi dodatkami).

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Druga wizyta młodej kotki z ul. Gwieździstej w nowej lokalizacji karmika. 🙂

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Mamy na osiedlu rudego kocura terroryzującego inne. Miesiąc temu dorwał poza karmnikiem czarnego kastrata przychodzącego do karmnika przy DPS i od tego czasu do wczoraj czarny nie pokazał się tam ani razu. Dwie kotki chodzące razem z nim przychodziły, choć rzadziej. Tej nocy czarny przyszedł ponownie, ale akurat wrócił rudy. Podczas bójki odpadła tylna deska karmnika co świadczy o tym, że jest już zbutwiały. Trzeba będzie dorwać rudego na kastrację a może nieco spasuje z rządzeniem się na dzielni.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Pierwsza wizyta przy nowym karmniku jednego z kociego rodzeństwa urodzonego koło opuszczonego domu przy ul. Gwieździstej. Kotka tylko obejrzała, bo nie było jeszcze w miskach świeżej karmy a wczorajsza została zjedzona przez obce kocury.
Ważne, że zapuściła się w ten rejon i w razie potrzeby znajdzie jedzenie innym razem.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Jeśli komuś wpadnie na tablicę taka rewelacja to nie wierzcie w nią.
Rozmawiałam z wolontariuszką z Pleszewa, która prosiła Adę o przyjęcie psów i usłyszałam, że smarowanie ropą jednego psa miało zabić pchły. Nie wspomniała nić o chęci spalenia ich przez właściciela.
To jedynie twórczość własna Ady, która ma przyciągnąć ludzi, bo nie ukrywajmy, że wiele "zwierzolubów" zlatuje się tam gdzie dramat, gdzie można popsioczyć na "oprawcę".

Te psy nie wyglądają dramatycznie, Ada nie miała udziału w ich odebraniu. Jedynie stała się domem tymczasowym i to zapewne do czasu zakończenia sprawy sądowej.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Jeśli komuś wpadnie na tablicę taka rewelacja to nie wierzcie w nią. 
Rozmawiałam z wolontariuszką z Pleszewa, która prosiła Adę o przyjęcie psów i usłyszałam, że smarowanie ropą jednego psa miało zabić pchły. Nie wspomniała nić o chęci spalenia ich przez właściciela.
To jedynie twórczość własna Ady, która ma przyciągnąć ludzi, bo nie ukrywajmy, że wiele zwierzolubów zlatuje się tam gdzie dramat, gdzie można popsioczyć na oprawcę.

Te psy nie wyglądają dramatycznie, Ada nie miała udziału w ich odebraniu. Jedynie stała się domem tymczasowym i to zapewne do czasu zakończenia sprawy sądowej. 

Mirka.

Wczoraj prosiłam o wsparcie finansowe dla pani Katarzyna Hennig na leczenie kociaka zabranego z jakiejś wsi. Dzisiaj usunęłam ten post jak i post z łapania "kołtuna" z ul. Łokietka, który również wylądował na leczenie u pani Katarzyny i docelowo miał jechać do Mruczącej Przystani w Poznaniu.
Tamte posty są już nieistotne, bo i kotów już nie ma.

"Kołtun" złapany 11 czerwca, leczony i po ostatniej wizycie w lecznicy 18 czerwca zmarł w drodze do Poznania. Być może na wolności pożyłby jeszcze trochę. Bardzo się stresował. Parametry krwi poprawiały się po podaniu leków i pogarszały kolejnego dnia.

Jeśli chodzi o kociaka to zaliczył tylko jedną wizytę w lecznicy.
Tak opisała pani Katarzyna to co stało się w dniu kolejnym "Maluszek umarł nagle , wzięłam go ze sobą do pracy , miał apetyt , dawałam krople ,zrobił ładną kupę , po ok 20 min nie żył …bardzo mi przykro, nie zdążyłam.😪😪😪 Zapłaciłam u weta na razie 327 zł . Jeśli ktoś chce zwrot pieniędzy proszę na priv, jeśli nie będą służyć kolejnym maluchom ."

Jedyne co mogę policzyć to koszty wynikające z rachunków za leczenie, bo wkładu czasu i nerwów człowieka oraz kosztów paliwa, karmy i podkładów nie jestem w stanie policzyć.

Faktura za "kołtuna" to 2325,00 zł do zapłaty dla fundacji.
Pani Katarzyna wpłaciła 2000,00 zł, więc koszty fundacji to 325,00 zł.
Paragon za kociaka 327,00 zł. a udało się zebrać 500,00 zł.

Koszty poniesione w lecznicy przez panią Katarzynę to 1827,00 zł. tylko za próbę ratowania dwóch kotów.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Wczoraj prosiłam o wsparcie finansowe dla pani Katarzyna Hennig na leczenie kociaka zabranego z jakiejś wsi. Dzisiaj usunęłam ten post jak i post z łapania kołtuna z ul. Łokietka, który również wylądował na leczenie u pani Katarzyny i docelowo miał jechać do Mruczącej Przystani w Poznaniu.
Tamte posty są już nieistotne, bo i kotów już nie ma. 

Kołtun złapany 11 czerwca, leczony i po ostatniej wizycie w lecznicy 18 czerwca zmarł w drodze do Poznania. Być może na wolności pożyłby jeszcze trochę. Bardzo się stresował. Parametry krwi poprawiały się po podaniu leków i pogarszały kolejnego dnia.

Jeśli chodzi o kociaka to zaliczył tylko jedną wizytę w lecznicy. 
Tak opisała pani Katarzyna to co stało się w dniu kolejnym Maluszek umarł nagle , wzięłam go ze sobą do pracy , miał apetyt , dawałam krople ,zrobił ładną kupę , po ok 20 min nie żył …bardzo mi przykro, nie zdążyłam.😪😪😪 Zapłaciłam u weta na razie 327 zł . Jeśli ktoś chce zwrot pieniędzy proszę na priv, jeśli nie będą służyć kolejnym maluchom .

Jedyne co mogę policzyć to koszty wynikające z rachunków za leczenie, bo wkładu czasu i nerwów człowieka oraz kosztów paliwa, karmy i podkładów nie jestem w stanie policzyć.

Faktura za kołtuna to 2325,00 zł do zapłaty dla fundacji.
Pani Katarzyna wpłaciła 2000,00 zł, więc koszty fundacji to 325,00 zł.
Paragon za kociaka 327,00 zł. a udało się zebrać 500,00 zł.

Koszty poniesione w lecznicy przez panią Katarzynę to 1827,00 zł. tylko za próbę ratowania dwóch kotów.

Mirka.Image attachmentImage attachment+2Image attachment

Zdarzyło mi się spotkać ze strachem osób łapiących koty przed klatkami z drzwiami opadającymi pionowo nawet jeśli są z poliwęglanu. Samołapki zawsze mogą uderzyć drzwiami innego kota jeśli do klatki podchodzi ich kilka. Sama nie mam takiego przykładu, więc wstawiam nagarnie ze strony Fundacji Kocia Klitka. Złapał się kociak a kotka oberwała drzwiami zamykającymi się po skosie.

Źródło - www.facebook.com/reel/1371943868237454

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Koniec upałów. Tej nocy ruch przy karmnikach był minimalny. Odważniejsze koty wykorzystywały krótkie przerwy pomiędzy ulewami a inne przyszły jeść dopiero rano.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Kamera obserwująca karmnik przy ul. Mglistej rejestruje kolejnych czworonożnych mieszkańców z jej okolicy, ale trójki kotów (mowa o nich w podwieszonym poście) urodzonych przy ul. Gwieździstej nie widać. Choć do tego karmnika nie mają daleko to jednak trzymają się pustostanu i podwórek okolicznych domów. Może jesienią się to zmieni.

"Niebieski" korzysta z karmnika tak jak nie omijał tego przy Gwieździstej. Przy okazji udało się zajrzeć pod ogon kota z białym "wąsem" i jest to kocur.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Dzisiaj przypomnę jednego z psów złapanych przez panią Agata Frączek. W komentarzu wstawię link do posta z łapania suki, choć miałyśmy okazję widzieć dzięki kamerom znacznie wcześniej w innej miejscowości a teraz znając jej stan zdrowia nie możemy wyjść z podziwu, że przetrwała ostatnią dość srogą zimę.
U suki stwierdzono - niestabilność szyjną C3-C4, zepsuty bark, połamaną/zmiażdżoną w przeszłości miednicę, jakieś artefakty na płucach prawdopodobnie po przeżytych zapaleniach płuc, była kilkukrotnie postrzelona, prawa łapa sporo krótsza (zrost po złamaniu).
Biała jest podopieczną Stowarzyszenia Psy z Bronic szukają domów i robi postępy w oswajaniu się z życiem psa, na którym komuś zależy.

W międzyczasie pani Agata zapała kilka innych psów.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Upał a one czekają na świeżą dostawę karmy. Jakoś nie wadzą ludziom, choć w jednych miejscach blisko są bloki a w innych firmy.
Przy ul. Żwirki i Wigury codziennie obszczekuje koty pies z podwórka po drugiej stronie ulicy.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Do nowego karmika przychodzi jedynie matka tych urodzonych na terenie należącym do opuszczonego domu przy ul. Gwieździstej (historia opisana we wcześniejszych postach). Pani Rita widuje jednak młode koty w pobliżu pustostanu. Zaprzecza to słowom tego, który wystawił na ulicę ich poprzednią stołówkę a mówił mi, że kotów już tam nie ma. Podejrzewam, że nieprawdą był powód jaki podał a mianowicie szczekanie jego psa na kręcące się koty, bo ten pies szybko przyzwyczaja się zarówno do stale bywających w okolicy osób i psów, więc zapewne i kotów. Zresztą jeśli ktoś robi z psa alarm to nich nie narzeka, że nie ma możliwości regulacji czułości.
Podejrzewam też, że koty są karmione przy niektórych domach i miło by było wiedzieć kto im pomaga, bo można skoordynować dokarmianie tak, aby nikomu to zbytnio nie ciążyło i nie marnowała się karma.

Aktualne kadry z kotką, która urodziła przy ul. Gwieździstej, właścicielskim kocurem lubiącym zadzierać z innymi kotami i kotem z "białym wąsem", którego mamy okazję widywać w nowym miejscu i nie pokazywał się w starym miejscu.

Mirka.

P.S.

Dzisiaj nowe miejsce zostało "ochrzczone" ciepłym moczem przez pewnego pana. Co prawda w kąciku, ale gdyby komuś "waliło tam moczem" to na pewno nie od kotów.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Do nowego karmika przychodzi jedynie matka tych urodzonych na terenie należącym do opuszczonego domu przy ul. Gwieździstej (historia opisana we wcześniejszych postach). Pani Rita widuje jednak młode koty w pobliżu pustostanu. Zaprzecza to słowom tego, który wystawił na ulicę ich poprzednią stołówkę a mówił mi, że kotów już tam nie ma. Podejrzewam, że nieprawdą był powód jaki podał a mianowicie szczekanie jego psa na kręcące się koty, bo ten pies szybko przyzwyczaja się zarówno do stale bywających w okolicy osób i psów, więc zapewne i kotów. Zresztą jeśli ktoś robi z  psa alarm to nich nie narzeka, że nie ma możliwości regulacji czułości.
Podejrzewam też, że koty są karmione przy niektórych domach i miło by było wiedzieć kto im pomaga, bo można skoordynować dokarmianie tak, aby nikomu to zbytnio nie ciążyło i nie marnowała się karma.

Aktualne kadry z kotką, która urodziła przy ul. Gwieździstej, właścicielskim kocurem lubiącym zadzierać z innymi kotami i kotem z białym wąsem, którego mamy okazję widywać w nowym miejscu i nie pokazywał się w starym miejscu. 

Mirka.

P.S.

Dzisiaj nowe miejsce zostało ochrzczone ciepłym moczem przez pewnego pana. Co prawda w kąciku, ale gdyby komuś waliło tam moczem to na pewno nie od kotów.Image attachmentImage attachment

Nowy karmnik dla kotów z ul. Gwieździstej. Nie wiem czy go znajdą. Przekonamy się a jeśli okaże się zbędny to przynajmniej będę miała poczucie, że starałam się zapewnić im stały dostęp do pożywienia. Nic innego nie mogłam wymyślić.

Kiedy kończyłam montowanie wszystkiego przy ul. Mglistej zaczepił mnie mężczyzna z tekstem o tym, że wypisuję w internecie na jego ojca, że wyzywam od dziadów (padło to pod jednym z komentarzy przy poprzednim poście, który teraz usunęłam, bo to nie on okazał się "dziadem"). Darł się a ja nie byłam gorsza i nie byłam miła. Twierdził że mam kasę z tego co robię, kasę za kastracje. Twierdził, że nagrywa i zgłosi wszystko na policji.

Tak więc czekam na policję a może i prokuraturę, ale bogatsza o wiedzę, kto tak naprawdę 6 czerwca rozporządził się moimi rzeczami wystawiając je na noc na ulicę. Powodem było szczekanie psa tych ludzi na przechodzące obok koty. Po zabraniu przeze mnie karmnika rządzący się tam pan zdjął dodatkową linkę i teraz podobno zaznacza sobie czy ktoś tam wchodzi zakładając na furtkę opaskę zaciskową.

Nieszanowny Panie jeśli to czytasz to wiedz, że w przeciwieństwie do Ciebie nie wchodzę na cudzą, ogrodzoną posesję bez pytania o ile nie ma zagrożenia zdrowia/życia zwierzęcia/człowieka.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Nowy karmnik dla kotów z ul. Gwieździstej. Nie wiem czy go znajdą.  Przekonamy się a jeśli okaże się zbędny to przynajmniej będę miała poczucie, że starałam się zapewnić im stały dostęp do pożywienia. Nic innego nie mogłam wymyślić.

Kiedy kończyłam montowanie wszystkiego przy ul. Mglistej zaczepił mnie mężczyzna z tekstem o tym, że wypisuję w internecie na jego ojca, że wyzywam od dziadów (padło to pod jednym z komentarzy przy poprzednim poście, który teraz usunęłam, bo to nie on okazał się dziadem). Darł się a ja nie byłam gorsza  i nie byłam miła. Twierdził że mam kasę z tego co robię, kasę za kastracje. Twierdził, że nagrywa i zgłosi wszystko na policji. 

Tak więc czekam na policję a może i prokuraturę, ale bogatsza o wiedzę, kto tak naprawdę 6 czerwca rozporządził się moimi rzeczami wystawiając je na noc na ulicę. Powodem było szczekanie psa tych ludzi na przechodzące obok koty. Po zabraniu przeze mnie karmnika rządzący się tam pan zdjął dodatkową linkę i teraz podobno zaznacza sobie czy ktoś tam wchodzi zakładając na furtkę opaskę zaciskową.

Nieszanowny Panie jeśli to czytasz to wiedz, że w przeciwieństwie do Ciebie nie wchodzę na cudzą, ogrodzoną posesję bez pytania o ile nie ma zagrożenia zdrowia/życia zwierzęcia/człowieka. 

Mirka.

Tym razem z panią Hanną, która karmi koty przy ul. Schulza planowałyśmy złapać 2 kocury i się udało. Jutro kastracja a w piątek wrócą do swojego rewiru.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Niedawno pokazałam nagranie z szaro białym kotem, który od marca przychodzi do karmnika przy ul. Żwirki i Wigury. Nie byłam pewna jakiej jest płci. Teraz wiem, że to kotka. Kto obejrzy do końca ten zrozumie skąd moja pewność. Kolejne pytanie to czy jest wykastrowana, ale tego sama nie pokaże.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Gdzie można organizować miejsca dokarmiania?
Przykład kotów z ul. Gwieździstej, które urodziły się na terenie pustostanu. Terenie nieużytkowanym, ale będącym prywatną własnością i wszędzie tam są takie prywatne tereny. No może poza jednym, który nie jest drogą i nic takiego na nim się nie dzieje. Jest to działka należąca do Skarbu Państwa, na której stoi trafostacja Enea (wieczysta dzierżawa). Przed trafostacją parkują samochody. Po bokach trafostacji jest sporo miejsca na postawienie karmnika, ale najlepsza byłaby przestrzeń za nią jednak właściciele pobliskiej działki (grupa 15 czyli jakaś spółka) uznali, że pociągną ogrodzenie równo ze ścianą trafostacji.
Kogo pytać o zgodę na zagospodarowanie skrawka terenu pod karmnik? Czy organizowanie takiego miejsca na terenie ogólnodostępnym będzie bezpieczne dla kotów? Może jednak lepiej jeśli karmicielka będzie wsuwała pod ogrodzeniem w różnych miejscach tacki z karmą tak jak robiła to wcześniej.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Gdzie można organizować miejsca dokarmiania?
Przykład kotów z ul. Gwieździstej, które urodziły się na terenie pustostanu. Terenie nieużytkowanym, ale będącym prywatną własnością i wszędzie tam są takie prywatne tereny. No może poza jednym, który nie jest drogą i nic takiego na nim się nie dzieje. Jest to działka należąca do Skarbu Państwa, na której stoi trafostacja Enea (wieczysta dzierżawa). Przed trafostacją parkują samochody. Po bokach trafostacji jest sporo miejsca na postawienie karmnika, ale najlepsza byłaby przestrzeń za nią jednak właściciele pobliskiej działki (grupa 15 czyli jakaś spółka) uznali, że pociągną ogrodzenie równo ze ścianą trafostacji. 
Kogo pytać o zgodę na zagospodarowanie skrawka terenu pod karmnik? Czy organizowanie takiego miejsca na terenie ogólnodostępnym będzie bezpieczne dla kotów? Może jednak lepiej jeśli karmicielka będzie wsuwała pod ogrodzeniem w różnych miejscach tacki z karmą tak jak robiła to wcześniej.

Mirka.Image attachmentImage attachment+2Image attachment

Mżysta niedziela i na pewno pani Katarzyna Hennig nie musiała tego robić a jednak łapała koty w Dąbrówce. Nikt nie zwraca jej za paliwo, za karmę, którą często zostawia ludziom opiekującym się kotami i podkłady, bo musi przetrzymać koty do jutra zanim zawiezie na kastracje. Tak działają ci, których inni wytykają palcami jako nawiedzone kociary. Naprawdę nie wiem po co tak się szarpać, kiedy społeczeństwo i tak taką pomoc kotom żyjącym na ulicy spycha na margines i zbyt często utrudnia działania.

Złapała kocura i kotkę. Kto dopasuje umaszczenie do płci?

Mirka.

Edit: taka niespodzianka, że kota rudo-biała.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Edit: po 13 dniach od wystawienia karmnika na ulicę poznałam sprawcę. Jest nim syn pana od kluczy. Tego drugiego nie było wówczas na miejscu. Młodszy pan rozporządził się moimi rzeczami, bo przeszkadzało mu szczekanie jego psa na przechodzące obok koty. Psa niemal za każdym razem można spotkać na betonowym skrawku terenu przy domu. Niezależnie od pory dnia i roku.
Teraz czekam na policję, bo pan nagrywał co mówiłam i ma zgłosić.

Podłość ludzka nie zna granic.

Przed 19 kwietnia wybrałam się na ul. Gwieździstą z panią Ritą, która dokarmia od lat koty w okolicy. Wcześniej przy ul. Tetmajera pomogłam jej złapać na kastrację ciężarną kotkę. Kotka ta miała właśnie przy ul. Gwieździstej trójkę potomstwa urodzonego w zeszłym roku i dlatego poszłam tam sprawdzić jak wygląda możliwości łapania młodych na kastracje. Akurat na terenie obok pustostanu zamieszkałego przez te koty był pan, którego zapytałam o to czy zna właścicieli pustego domu lub wie kto ma do niego dostęp. Odpowiedział, że nie ma jednego właściciela a on dysponuje kluczami. Wyraził zgodę na dokarmianie tam kotów i ich łapanie na kastracje. Wspomniał jak to sam dokarmiał w zeszłym roku małe kocięta. Uczestniczył w rozstawianiu klatki, która przez jakiś czas stanowiła miejsce dokarmiania jak kamery do obserwacji kotów. Widział kiedy łapałyśmy koty, widział kiedy był stawiany karmnik i zgodził się wymianę wkładki do zamka furtki, bo stara była uszkodzona i miała tylko 1 klucz. Zgodził się na zatrzymanie klucza przez panią Ritę i sam otrzymał jeden. Od czasu do czasu pani Rita i ten pan jak i jego żona mówili sobie "dzień dobry" i nie było żadnych zgrzytów do 6 czerwca. Pół godziny po tym jak pani Rita zostawiła kotom karmę i zamknęła furtkę karmnik jak i kamera znalazły się poza ogrodzeniem. Bez uprzedzenia choć pan od kluczy miał moje dane i prosiłam o kontakt w razie jakichkolwiek problemów. Gdybym nie sprawdziłam nagrań w chmurze to stałoby wszystko na ulicy do rana. Przed północą wraz z panią Ritą zabrałam kamerę a karmnik postawiłyśmy ponownie tam, gdzie stał wcześniej choć na furtę została założona dodatkowo blokada w postaci linki stalowej. Rano wysłałam smsa do pana od kluczy. Odpowiedź była oschła. Powód usunięcia karmnika nie został podany. Karmnik udało się zabrać już w niedzielę i trafił do kotów w Białych Błotach. Klucze wrzuciłam do skrzynki na listy.
Wrzuciłam jeszcze do skrzynek na listy u tego pana jak i i innego domu, którego właściciele w przeszłości zaczepiali panią Ritę chcąc zniechęcić ją do dokarmiania kotów kilka słów ode mnie jak i pismo o prawach kotów wolno żyjących sporządzone kilka lat temu przez UM.
Łaska pańska na pstrym koniu jeździ a dwulicowych i tchórzliwych ludzi nie brakuje. Ludzi chcących pomagać kotom traktuje się z miejsca jako tych, którzy kochają kotki i chcą, aby żyły na ulicy, bo poza karmieniem tych kotów zapewne nie mają nic do roboty. Takie tam świry nie zasługujące nawet na słowo wyjaśnienia.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Edit: po 13 dniach od wystawienia karmnika na ulicę poznałam sprawcę. Jest nim syn pana od kluczy. Tego drugiego nie było wówczas na miejscu. Młodszy pan rozporządził się moimi rzeczami, bo przeszkadzało mu szczekanie jego psa na przechodzące obok koty. Psa niemal za każdym razem można spotkać na betonowym skrawku terenu przy domu. Niezależnie od pory dnia i roku.
Teraz czekam na policję, bo pan nagrywał co mówiłam i ma zgłosić.

Podłość ludzka nie zna granic.

Przed 19 kwietnia wybrałam się na ul. Gwieździstą z panią Ritą, która dokarmia od lat koty w okolicy. Wcześniej przy ul. Tetmajera pomogłam jej złapać na kastrację ciężarną kotkę. Kotka ta miała właśnie przy ul. Gwieździstej trójkę potomstwa urodzonego w zeszłym roku i dlatego poszłam tam sprawdzić jak wygląda możliwości łapania młodych na kastracje. Akurat na terenie obok pustostanu zamieszkałego przez te koty był pan, którego zapytałam o to czy zna właścicieli pustego domu lub wie kto ma do niego dostęp. Odpowiedział, że nie ma jednego właściciela a on dysponuje kluczami. Wyraził zgodę na dokarmianie tam kotów i ich łapanie na kastracje. Wspomniał jak to sam dokarmiał w zeszłym roku małe kocięta. Uczestniczył w rozstawianiu klatki, która przez jakiś czas stanowiła miejsce dokarmiania jak kamery do obserwacji kotów. Widział kiedy łapałyśmy koty, widział kiedy był stawiany karmnik i zgodził się wymianę wkładki do zamka furtki, bo stara była uszkodzona i miała tylko 1 klucz. Zgodził się na zatrzymanie klucza przez panią Ritę i sam otrzymał jeden. Od czasu do czasu pani Rita i ten pan jak i jego żona mówili sobie dzień dobry i nie było żadnych zgrzytów do 6 czerwca. Pół godziny po tym jak pani Rita zostawiła kotom karmę i zamknęła furtkę karmnik jak i kamera znalazły się poza ogrodzeniem. Bez uprzedzenia choć pan od kluczy miał moje dane i prosiłam o kontakt w razie jakichkolwiek problemów. Gdybym nie sprawdziłam nagrań w chmurze to stałoby wszystko na ulicy do rana. Przed północą wraz z panią Ritą zabrałam kamerę a karmnik postawiłyśmy ponownie tam, gdzie stał wcześniej choć na furtę została założona dodatkowo blokada w postaci linki stalowej. Rano wysłałam smsa do pana od kluczy. Odpowiedź była oschła. Powód usunięcia karmnika nie został podany. Karmnik udało się zabrać już w niedzielę i trafił do kotów w Białych Błotach. Klucze wrzuciłam do skrzynki na listy. 
Wrzuciłam jeszcze do skrzynek na listy u tego pana jak i i innego domu, którego właściciele w przeszłości zaczepiali panią Ritę chcąc zniechęcić ją do dokarmiania kotów kilka słów ode mnie jak i pismo o prawach kotów wolno żyjących sporządzone kilka lat temu przez UM.
Łaska pańska na pstrym koniu jeździ a dwulicowych i tchórzliwych ludzi nie brakuje. Ludzi chcących pomagać kotom traktuje się z  miejsca jako tych, którzy kochają kotki i chcą, aby żyły na ulicy, bo poza karmieniem tych kotów zapewne nie mają nic do roboty. Takie tam świry nie zasługujące nawet na słowo wyjaśnienia.

Mirka.Image attachmentImage attachment+1Image attachment

Rejon ul. Gwieździstej to domy z ogródkami. Mieszkańcy chcą mieć place zabaw, kwiatki itp. i o ile piaskownice można zabezpieczyć przed kotami to z kwiatkami może być problem. W ich sąsiedztwie znajdują się opuszczone domy, które są idealnym miejscem dla ciężarnych kotek i w pewnym momencie sąsiedzi widzą jak za ich ogrodzeniem brykają słodkie kocięta. Bywa że i kotkę wcześniej widywali, ale nie przywiązywali do tego wagi, bo po okolicy chodzą właścicielskie koty. Maluchów wcześniej nie było, a że nie są złymi ludźmi to i je czasem nakarmią. Do karmienia rodziny dołącza karmicielka, która od lat próbuje zapobiegać rozmnażaniu się kotów w tej dzielnicy. Kocięta rosną i zaczyna się zwalanie winy na nie za zniszczone kwiaty, kupę w niezasłoniętej piaskownicy. Zabraniają karmienia kotów a przecież mają sąsiadów, u których na podwórkach można zobaczyć miski dla kotów. Złość mieszkańców skupia się na kotach, które mogą się rozmnażać a pomijają całkiem te właścicielskie. Przecież nie są tresowane, aby nie wchodzić w kwiaty, nie załatwiać się do piaskownicy, nie kłaść się na masce samochodu.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Rejon ul. Gwieździstej to domy z ogródkami. Mieszkańcy chcą mieć place zabaw, kwiatki itp. i o ile piaskownice można zabezpieczyć przed kotami to z kwiatkami może być problem. W ich sąsiedztwie znajdują się opuszczone domy, które są idealnym miejscem dla ciężarnych kotek i w pewnym momencie sąsiedzi widzą jak za ich ogrodzeniem brykają słodkie kocięta. Bywa że i kotkę wcześniej widywali, ale nie przywiązywali do tego wagi, bo po okolicy chodzą właścicielskie koty. Maluchów wcześniej nie było, a że nie są złymi ludźmi to i je czasem nakarmią. Do karmienia rodziny dołącza karmicielka, która od lat próbuje zapobiegać rozmnażaniu się kotów w tej dzielnicy. Kocięta rosną i zaczyna się zwalanie winy na nie za zniszczone kwiaty, kupę w niezasłoniętej piaskownicy. Zabraniają karmienia kotów a przecież mają sąsiadów, u których na podwórkach można zobaczyć miski dla kotów. Złość mieszkańców skupia się na kotach, które mogą się rozmnażać a pomijają całkiem te właścicielskie. Przecież nie są tresowane, aby nie wchodzić w kwiaty, nie załatwiać się do piaskownicy, nie kłaść się na masce samochodu. 

Mirka.

Takie ładne rozkwitło przed kamerą. 🙂

Dzisiaj mam w planach łapanie kocura z ul. Łokietka, gdzie udam się wraz z panią Katarzyna Hennig. Oby nie wystawił nas do wiatru.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Od jakiegoś czasu do karmnika przy ul. Żwirki i Wigury (Bydgoszcz) przychodzi płochliwy kot. Przeważnie pojawia się po zmroku, ale mam też nagrania za jego wizyt za dnia. Tej nocy osikał kamerę, ale i kotki potrafią znaczyć teren, więc nadal nie mam pewności co do płci. Nakładkę do łapania musiałam założyć, aby zmniejszyć straty w karmie z powodu nalotów kawek. Jeszcze poobserwuję, bo nie chciałabym łapać wykastrowanego kocura, choć i czyjaś zaginiona kotka również może być wykastrowana. Na żywo nigdy nie widziałam tego kota.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Piątka rodzeństwa z ul. Orlej w sierpniu skończy 2 lata. Ich matka wyniosła się nieco dalej i wraz z kocurem, którego darzy większym przywiązaniem niż własne potomstwo odwiedza karmnik przy ul. Pięknej. Wspomniany kocur bywa w obu miejscach. Całe towarzystwo jest wykastrowane.
Wczorajsze nagrania z obu karmników.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Kotka która urodziła w zeszłym roku kocięta na terenie przy ul. Morcinka i do kwietnia przebywała tam razem z jedną młodą nadal woli szlajać się w okolicy bloków przy ul. Kasprzaka. Od 3 maja żadna z nich nie zajrzała do starych misek. Szkoda, że tak wybrały.

Mirka.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Kotka która urodziła w zeszłym roku kocięta na terenie przy ul. Morcinka i do kwietnia przebywała tam razem z jedną młodą nadal woli szlajać się w okolicy bloków przy ul. Kasprzaka. Od 3 maja żadna z nich nie zajrzała do starych misek. Szkoda, że tak wybrały.

Mirka.

Rozsądna decyzja osób, które zdają sobie sprawę z tego, że kotów jest za dużo i trzeba korzystać z tego na co pozwala nam prawo.

Polecam przeczytać komentarze pod postem.To jest koci dramat. Ogłoszenie z olx o oddaniu ciężarnych kotek 🤬 Klaudia poprosiła o pomoc, pojechała i zabrała kotki z ogłoszenia plus wynegocjowała jeszcze jedną. Zabiegi umówione od razu i pod wieczór zaczyna się poród... ☹️ Dziś rano pojechała uśpić ślepy miot, co nie było łatwe dla młodej miłośniczki kotów. Jednak konieczne, co doskonale rozumie. Pozostałe zabrane kociczki czekają na zabiegi aborcyjne, a ta bida będzie wykastrowana, jak już będzie można. Sezon na kocią bezdomność w pełni 😭 Opłacamy wszystkie faktury za te zwierzaki.
... Zobacz więcejZobacz Mniej

Rozsądna decyzja osób, które zdają sobie sprawę z tego, że kotów jest za dużo i trzeba korzystać z tego na co pozwala nam prawo. 

Polecam przeczytać komentarze pod postem.
Załaduj więcej